Polski związek piłki nożnej cały czas jest na etapie poszukiwań nowego selekcjonera biało-czerwonych. W przeciągu dwóch tygodni poznamy nazwisko nowego opiekuna polskiej kadry, jednak w tym momencie nie ma większych konkretów w tej sprawie. Coraz bardziej wydaje się jednak, że kadrę obejmie trener zza granicy.
Nowy selekcjoner kadry coraz bliżej (fot. 400mm.pl)
Kto poprowadzi polską reprezentację? Tego jeszcze nie wiemy, choć odpowiedź na to pytanie z każdym dniem się zbliża. Nazwisko nowego selekcjonera poznamy prawdopodobnie do 25 stycznia, kiedy to zaplanowany jest zarząd PZPN. Bardzo możliwe jednak, że wcześniej będziemy już wiedzieć, kto będzie odpowiedzialny za prowadzenie naszych zawodników.
Trwa zażarta debata o tym, jakiej narodowości powinien być nowy selekcjoner. Dyskusja nie wydaje się sensowna, bowiem najważniejszy powinien być fakt jakości pracy i kompetencji nowego trenera. Oliwy do ognia w ostatnim czasie dolewał Cezary Kulesza mówiąc, że wśród kandydatów jest Michał Probierz i kilku innych trenerów z polskiej stawki, którzy są aktualnie bez pracodawcy lub w ostatnim czasie notowali słabe wyniki. Wiele osób z przymrużeniem oka interpretowało słowa Kuleszy, sądząc, że prezes próbuje zmylić trop i odciąga uwagę od rzeczywistego wyboru nowego selekcjonera.
Z tego co słyszymy, opcją priorytetową dla PZPN jest jednak trener zagraniczny, który wniesie ze sobą świeżość i wprowadzi porządki w kadrze. Polscy trenerzy są oczywiście również brani pod uwagę, jednak są pewnego rodzaju „planem B”. Jeśli opcje zagranicznych trenerów nie wypalą i negocjacje zakończą się fiaskiem, wówczas PZPN z Kuleszą na czele sięgnie po rodzimego fachowca.
Podobne informacje podaje także TVP Sport, opierając się na rozmowie z jednym ze współpracowników aktualnego prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Padają również konkretne nazwiska, które są brane pod uwagę. Jednym z nich jest Herve Renard, który od początku był w gronie faworytów. – Z tego co wiem, to związek kontaktował się między innymi z Paulo Bento, Roberto Martinezem i z Herve Renardem, który dobrze zareagował na telefon ze związku. Problem jest w tym, że Renard ma nadal obowiązujący kontrakt, więc związek musiałby zapłacić tamtejszej federacji, nazwijmy to, odszkodowanie. Dzisiaj to Renard jest blisko porozumienia. Ostatecznie trudno ferować, kogo wybierze prezes. – czytamy na portalu TVP Sport.
Z informacji TVP dowiadujemy się także, że prawdopodobna jest opcja, w której jeden z młodszych, polskich trenerów zostanie asystentem przyszłego selekcjonera.