O tym jak pogodowe anomalie wpływały na historię futbolu
Czy mogliśmy zostać mistrzami świata? Co by się stało, gdyby Boliwia wszystkie mecze grała na własnym boisku? Czy odradzający się z wojennych zgliszczy Niemcy pokonaliby Madziarów, gdyby w Bernie nie spadł deszcz?
W niedawno wydanej książce „Tsunami historii” Macieja Rosalaka, znakomity historyk analizuje w jaki sposób żywioły przyrody wpływały na losy świata. Na przykład jak wyglądałby współczesny świat, gdyby mróz nie zdziesiątkował armii Napoleona pod Moskwą lub ponad sto lat później nie zniszczył potęgi Wehrmachtu? Albo jak ukształtowałaby się średniowieczna Europa, gdyby upał nie stopił Krzyżaków pod Grunwaldem?
– Niedziela, godzina 17, pogoda też nie sprzyja graniu w piłkę – słynna wypowiedź Piotra Ćwielonga w przerwie meczu rozgrywanego w piękne, słoneczne popołudnie, jest oczywiście kabaretowa, lecz futbol jako najważniejsza spośród rzeczy nieważnych również zasługuje, by się pochylić nad jego historią w kontekście kaprysów pogody i sił natury.
Modlitwa o deszcz
„Mężczyzna stoi na hotelowym balkonie, w milczeniu obserwuje krajobraz (…) Jego wzrok jest skupiony na niebie, jakby siłą woli chciał sprawić, by coś się na nim pojawiło (…) Brzydkie, ciężkie krople padają z tego, co przeistoczyło się w szarą masę nad jeziorem Thun, i powodują, że turyści uciekają z plaży. Obiecują zimno, wiatr i błoto. – Teraz już nic nie może pójść źle – mówi mężczyzna. Jest 4 lipca 1954 roku. Mężczyzna nazywa się Fritz Walter. Za dwie i pół godziny zagra mecz piłkarski przeciwko bezwzględnie najlepszemu zespołowi świata. Za nieco ponad cztery godziny on i jego towarzysze staną się żyjącymi legendami.”
To fragment z książki „Tor!”, w ten sposób Ulrich Hesse zaczął opis Cudu w Bernie. Opis tego, jak powojenne Niemcy pokonały 3:2 genialną drużynę Węgier w finale V Mistrzostw Świata w meczu, który obrósł legendą. Na sensacyjne rozstrzygnięcie złożyło się wiele czynników – od lekceważenia rywala przez Madziarów, zaniedbania należytego rozpoznania i, dla odmiany, spryt trenera Seppa Herbergera, przez boiskowy fart i kontuzję Ferenca Puskasa (to fakty), aż po oskarżenia o brudny doping i niedozwolone wspomaganie Niemców (plotki i podejrzenia).
Był jednak jeszcze jeden bezsporny fakcik, być może nawet języczek u wagi, stanowiący odpowiedź na pytanie dlaczego Niemcy przez cały dzień zerkali na niebo i bliski Bernu szczyt Matterhornu. Jeszcze raz „Tor!”: „Niemcy Zachodnie przygotowane były nie tylko na rywala, ale także na pogodę. Na ławce obok Herbergera siedział Adi Dassler. Dostarczał buty adidasa dla zespołu już od kilku lat, a podczas tych mistrzostw wprowadził nowinkę – wykręcane korki. Gdy boisko w Bernie zaczynało z powodu pogody Fritza Waltera stawać się grząskie, Dassler po prostu wkręcił w buty zawodników dłuższe korki.”
(…)
Zbigniew MUCHA
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Jan Urban ewidentnie nie ceni Ekstraklasy! [WIDEO]
Selekcjoner reprezentacji Polski powołał tylko pięciu piłkarzy z Ekstraklasy. Jan Urban powiedział także, że nasza liga odstaje od poziomu reprezentacji.
Urban o Świderskim: nie zawodzi jako pierwszy, czy drugi wybór
Jan Urban odniósł się do powołania Karola Świderskiego. Selekcjoner wskazał, że napastnik jest ważną postacią kadry i zawsze daje coś ,,ekstra''.
To oni powalczą o awans na młodzieżowe EURO! Znamy powołania do kadry U-21
Jerzy Brzęczek powołał 25 zawodników na ostatnie dwa spotkania eliminacji do EURO U-21. Polacy zagrają o awans w Katowicach ze Szwecją i z Włochami na wyjeździe.