Nowe fakty ws. transferowego celu Widzewa. Umowa już w ten weekend?
Wczoraj polskie media informowały o zainteresowaniu Widzewa Łódź osobą Andi Zeqiriego, ale bez przekonania, że ta transakcja może dojść do skutku. Okazuje się jednak, że transfer Szwajcara jest coraz bardziej prawdopodobny.
O zainteresowaniu Widzewa Łódź 16-krotnym reprezentantem Szwajcarii, Andi Zeqirim donosiło wczoraj weszło.com, a także Piotr Koźmiński z goal.pl. Oba źródła informowały o wyjeździe działaczy Widzewa do Sionu, gdzie mieści siedziba agencji menedżerskiej zajmującej się sprawami środkowego napastnika KRC Genk.
Problemem miała być cena, jaką belgijski klub oczekiwał za swojego gracza (3 mln euro). W Łodzi liczono, że uda się ją trochę zbić, zważywszy na wygasający powoli kontrakt 26-latka. Ogólny obraz negocjacji jawił się jednak jako bardzo trudny.
🔵🇨🇭Widzew Łódź is in advanced negotiations with KRC Genk to sign Andi Zeqiri. A meeting was held in Sion today between the owner of the Polish club and the Swiss player to reach a personal agreement. Łódź confident to finalize the deal this weekend. #mercato#JPLpic.twitter.com/DQHKzahCMw
Tymczasem, jak poinformował na portalu x, dziennikarz Sacha Tavolieri, negocjacje Widzewa z Genkiem ws. Zeqiriego są już bardzo zaawansowane. Zdaniem belgijskiego specjalisty od spraw transferowych, przenosiny Szwajcara na Aleję Piłsudskiego mogą zostać przyklepane jeszcze w ten weekend.
Konstantinos Sotiriou doznał groźnie wyglądającej kontuzji podczas spotkania między Radomiakiem a Koroną Kielce. O szczegółach na pomeczowej konferencji prasowej opowiedział trener Jacek Zieliński.
Marek Papszun prowadził Legię Warszawa w trzech meczach, ale żadnego Wojskowi nie potrafili wygrać. Doświadczony szkoleniowiec zastanawia się nad tym stanem rzeczy.
Legia Warszawa nie wygrała już 12 meczu z rzędu, czym pobiła negatywny rekord z 1966 r. Po remisie z GKS Katowice, kibice Wojskowych znów dali pokazać swojemu niezadowoleniu, co nie spodobało się niektórym graczom stołecznego klubu.
13-ego w piątek, ani GKS, ani Legia nie potrafiły w Katowicach przechylić szali na swoją stronę. Bliżsi tego byli jednak gospodarze i to oni mogą bardziej pluć sobie w brodę.