Jednym z piłkarzy, który był najbardziej zadowolony po losowaniu fazy grupowej Ligi Mistrzów był Nemanja Nikolić. Napastnik Legii Warszawa nie ukrywał swojego podekscytowania możliwością zmierzania się z takimi rywalami jak Real Madryt czy Borussia Dortmund.
Nemanja Nikolić już nie może się doczekać meczów w Lidze Mistrzów (foto: Ł.Skwiot)
– Po awansie do fazy grupowej mówiłem, że chcę trafić na jak najsilniejszych rywali. Tak się stało. Gra przeciwko jednym z najlepszych drużyn na świecie, Realowi i Borussii, będzie dla nas świetnym doświadczeniem – powiedział Nikolić.
Reprezentant Węgier zdaje sobie sprawę z tego, że grupa, do której trafiła Legia jest niezwykle ciężka, ale to nie znaczy, że mistrz Polski złoży broń jeszcze przed startem rozgrywek. – Oczywiście w tych rozgrywkach nie ma łatwych przeciwników, ale nie będziemy podchodzić do tych spotkań na zasadzie: bawmy się, cieszmy się nimi. W każdym z nich będziemy walczyć o gole i punkty – dodał.
Oprócz Realu i BVB, Legia zmierzy się również ze Sportingiem Lizbona. Wydaje się, że przy sprzyjających wiatrach, to właśnie z ekipą z Portugalii Wojskowi mają szanse na zdobycie jakichkolwiek punktów.
– Chciałem trafić na Real lub Barcelonę, więc jestem bardzo zadowolony. Mówiłem też o tym, że dobrze byłoby trafić na dwie topowe drużyny i jedną, z którą będziemy mogli powalczyć. Wiadomo, że Real i Dortmund są faworytami w naszej grupie, ale wydaje mi się, że ze Sportingiem nawiążemy walkę o trzecie miejsce – zakończył Nikolić.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.