Valencia utrzymuje fatalną passę meczów na wyjeździe. Dziś podopieczni Alberta Celadesa uznali wyższość drużyny Villareal przegrywając na El Madrigal 0:2.
Pierwsza połowa była zdecydowanie na korzyść gospodarzy, którzy mieli więcej szans na zdobycia gola i wyraźnie przeważali w każdym aspekcie nad rywalem. Już w 14. minucie „Żółtej Łodzi Podwodnnej” dał prowadzenie Paco Alcacer, Hiszpan wykorzystał świetne, wysokie podanie od Moreno i uderzeniem z woleja posłał futbolówkę do siatki.
Jeszcze przed końcem pierwszej części meczu Gerard Moreno kapitalnym, technicznym uderzeniem z linii pola karnego podwyższył wynik, dając dwubramkowe prowadzenie swojej drużynie. Zawodnicy Villareal mieli mocno ułatwione zadanie, Valencia w ogóle nie istniała na boisku. Zawodnicy Celadesa dwukrotnie podchodzili pod pole karne gospodarzy, jednak żadna z akcji nie zagroziła bramce strzeżonej przez Asenjo.
Druga połowa nie różniła się znacząco od swojej poprzedniczki. Villareal jeszcze bardziej dominowało i próbowało zdobyć trzecią bramkę. Nietoperze znów pląsali się bezcelowo na boisku, w przekroju całego spotkania nie oddali ani jednego, celnego strzału. Nie tak zawodnicy Valencii wyobrażali sobie powrót do futbolu w dobie koronawirusa. „Nietoperze” prezentują nierówną i przede wszystkim słabą formę, pikując przy tym w tabeli LaLiga. Zawodnicy Villareal dowieźli dwubramkowe prowadzenie do ostatniego gwizdka sędziego.
Valencia zajmuje ósme miejsce ze stratą jednego punktu do strefy pucharowej. Ostatnie wyniki odnotowywane przez zespół z Walencji nie napawa optymizmem i realne jest, że „Nietoperzy” nie zobaczymy na europejskich boiskach za kilka miesięcy. W innym położeniu jest Villareal, który na przestrzeni ostatnich tygodni notuje solidne wyniki. Dzisiejszy zdobyty komplet punktów sprawił, że podopieczni Javiera Calleji wskoczyli na piąte miejsce z 51 punktami na koncie.