Do sporej niespodzianki doszło w pierwszym niedzielnym meczu ligi francuskiej. Nicea sensacyjnie zremisowało na swoim terenie z dużo niżej notowanym Metz (0:0).
Kibice w Nicei nie zobaczyli w niedzielę ani jednego gola (foto: Łukasz Skwiot)
Spotkanie na Allianz Riviera miało jednego i to zdecydowanego faworyta. Byli nim oczywiście gospodarze, którzy plasują się przecież na pozycji lidera tabeli i są jednym z kandydatów do zdobycia mistrzostwa Francji. Ich rywalem była z kolei „czerwona latarnia” Ligue 1 czyli drużyna Metz, która przed niedzielnym meczem miała na swoim koncie zaledwie siedemnaście punktów.
Nicea przystąpiła do spotkania bez swojego asa atutowego Mario Balotellego, a absencja Włocha była widoczna na boisku. Przypomnijmy, że „Super Mario” strzelił już w tym sezonie osiem goli w lidze francuskiej, a dziesięć na wszystkich frontach. Jego brak znacząco ograniczył siłę rażenia gospodarzy.
Ostatecznie goli na Allianz Riviera – jednej z aren Euro 2016 – nie zobaczyliśmy. Nicea utrzymała oczywiście przodownictwo w tabeli, ale taka wpadka to na pewno woda na młyn dla największych rywali gospodarzy, a więc Monaco czy Paris Saint-Germain.