Niemcy w szoku, gigantyczny skandal. Musisz to zobaczyć (wideo)
Do gigantycznego wręcz skandalu doszło w piątkowym meczu niemieckiej Bundesligi, w którym ekipa TSG 1899 Hoffenheim podejmowała Bayer Leverkusen. Arbiter prowadzący to spotkanie popełnił kilka niewybaczalnych błędów, ale samego siebie przeszedł w sytuacji z 70.minuty.
W piątkowym meczu sędziował Felix Brych z Monachium, czyli jeden z najbardziej doświadczonych, niemieckich sędziów z klasą międzynarodową. Arbiter nie stanął jednak na wysokości zadania. Pierwszy błąd zespół sędziowski popełnił w 36.minucie przy stanie 0:1 dla Bayeru. Wówczas gospodarze zdobyli prawidłowego gola, nieuznanego ostatecznie przez Brycha z powodu spalonego. Błąd w tej sytuacji popełnił asystent Stefan Lupp.
To, co wydarzyło się w drugiej części gry przeszło najśmielsze oczekiwania. W 70.minucie do piłki frunącej po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wyskoczył Stefan Kiessling. Niemiec uderzył piłkę obok słupka, ale ta wpadła do bramki przez dziurawą siatkę. Brych tego nie zauważył i gola uznał. Na nic zdały się protesty wszystkich piłkarzy znajdujących się na murawie, nie wyłączając z tej grupy samego Kiesslinga… 0:2… (sytuacja od 0:26).
To nie koniec ogromnych błędów Brycha. W 83.minucie arbiter dopatrzył się faulu na napastniku Hoffenheim w polu karnym i wskazał na wapno. Jak wykazały jednak powtórki, po pierwsze zdarzenie miało miejsce przed linią szesnastki, a po drugie – obrońca interweniował czysto. Na całe szczęście dla Brycha strzał Roberto Firmino odbił Bernd Leno (a co się działo tuż po interwencji – musicie koniecznie zobaczyć!).
W Niemczech trwa teraz dyskusja, jak powinny zachować się władze ligi. Czy zawiesić Brycha? Czy powtórzyć cały mecz? Zapewne sprawa rozejdzie się po kościach. Brych to jeden z najlepszych sędziów w Niemczech (poprzedni sezon miał naprawdę bardzo dobry). Sytuacja była wbrew pozorom trudna do oceny, przecież piłka ostatecznie znalazła się w siatce. Arbiter z drugiej strony mógł nie brnąć w swój błąd…
Podobne sytuacje miały już zresztą w Niemczech miejsce. W sezonie 1993-94 sędzia uznał gola dla Bayernu autorstwa Thomasa Helmera, mimo że piłka przez sekundę nie znalazła się w bramce. Zresztą, warto rzucić okiem na poniższy filmik (od 2:08). W bramce Norymbergi stał wówczas Andy Koepke, a na ławce trenerskiej Bayernu siedział Franz Beckenbauer. Ten mecz ostateczne został powtórzony…