Cała ligowa czołówka, za wyjątkiem Borussii M’gladbach, swoje mecze rozegra już w sobotę. Zdecydowanie najcięższa przeprawa czeka Borussię Dortmund. Nie zdziwimy się, jeśli BVB nawet straci punkty…
Zdziesiątkowana kontuzjami Borussia pojechała do Moguncji w tym samym składzie, w którym w ostatnich dniach walczyła w lidze z Bayernem Monachium oraz w Lidze Mistrzów z SSC Napoli. Pytanie brzmi więc, czy piłkarze Kloppa nie zaczną w końcu odczuwać trudów rundy. Nagromadzenie meczów jest przecież spore, a ławka króciutka… Do zespołu po jednym meczu przerwy wróci Manuel Friedrich (nie jest zgłoszony do Ligi Mistrzów), niemal na pewno w spotkaniu weźmie również udział Sven Bender, który zastępował awaryjnie ściąganego obrońcę we wtorek. Bender zagra w sobotę w specjalnej masce, bo w meczu z Napoli złamał nos. Niemal na pewno w pierwszym składzie BVB zobaczymy Kubę Błaszczykowskiego oraz Roberta Lewandowskiego. Mecz będzie to dla gości niełatwy, bo FSV Mainz należy do najbardziej niewygodnych rywali w lidze. To zespół balansujący na granicy miejsc dających możliwość gry w europejskich pucharach.
Zdecydowanie łatwiejsze zadanie czeka zawodników Bayernu Monachium oraz Bayeru Leverkusen. Lider przed własną publicznością podejmie Eintracht Brunszwik i tylko cud może sprawić, że na Allianz Arena nie dojdzie do pogromu. Być może Pep Guardiola zdecyduje się na posłanie do boju zmienników, ale to dla gości marne pocieszenie… Bayer Leverkusen zagra natomiast u siebie z FC Nuernberg. To, że Aptekarze w środę dostali tęgie lanie od Manchesteru United nie ma żadnego znaczenia. Na BayArena zespół z Leverkusen powinien pokazać futbol skuteczny i efektowny.
Co na innych boiskach? Warto rzucić okiem na mecz w Berlinie. Być może kolejną szansę otrzyma od trenera Arkadiusz Milik, który do stolicy Niemiec wybrał się ze swoimi klubowymi kolegami z Augsburga.