Polskie media informowały o zainteresowaniu Nawałki 20-letnim Mateuszem Miazgą, tymczasem selekcjoner wcale nie jest jakoś szczególnie zdeterminowany, aby w tym momencie walczyć z federacją USA o obrońcę New York Red Bulls. Amerykanie powołali urodzonego w Clifton zawodnika do kadry, która powalczy w rozpoczynającym się 30 maja mundialu do lat 20, ale udział w młodzieżowych mistrzostwach świata oczywiście nie spowoduje, że Miazga zostanie spalony dla reprezentacji Polski. Dopiero występ w dorosłej reprezentacji, na dodatek w meczu o punkty, przesądz(łby), dla kogo ostatecznie w seniorskiej kadrze będzie grał Mateusz.
Problem polega na tym, że urodzony za oceanem defensor sam ma kłopot z określeniem priorytetów, którymi będzie się kierował przy tym trudnym wyborze. Dlatego Nawałka nie chce naciskać, do kontaktów z polskim Amerykaninem wydelegował szkoleniowca kadry U-21 Marcina Dornę. I – przynajmniej w najbliższym czasie – nie zamierza podejmować osobistych prób negocjacji z Miazgą. Wychodzi bowiem z założenia, że w pierwszej kolejności to zawodnik musi zgłosić chęć gry dla kraju przodków. A przynajmniej być do takiej idei przekonany. Natomiast w sytuacji, kiedy się waha, wizyta szkoleniowca, którego zupełnie nie zna, mogłaby odnieść skutek odwrotny do zamierzonego.
Szansa przed Wilczkiem i Kownasiem
Lewandowski nadal zmaga się z urazem kości nosa, Milik ostatnio – na niespełna pół godziny – pojawił się na boisku 17 maja, zaś Łukasz Teodorczyk ma złamaną kość strzałkową. Czy zatem kibice reprezentacji Polski powinni zacząć się obawiać o obsadę pierwszej linii w meczu z Gruzją? Otóż – niekoniecznie. Selekcjoner ma oczywiście gotowy ranking na następnych pozycjach wśród atakujących, który zaczyna się od trzech nazwisk – Kamila Wilczka, Pawła Brożka i Dawida Kownackiego. Pytanie, czy zaprezentowana kolejność jest (nie)przypadkowa.
Lider klasyfikacji strzelców T-Mobile Ekstraklasy imponuje skutecznością w rundzie wiosennej, doświadczony zawodnik Wisły znacznie mniej, natomiast atakujący Lecha Poznań to gracz, którego Nawałka chciał powołać już przed rokiem, na towarzyskie majowe spotkanie z Niemcami. Wówczas nic z tego jednak jeszcze nie wyszło, a później Kownasia nie ominęły kontuzje, i jesienią rozwój napastnika Kolejorza był mocno spowolniony. Natomiast w ostatnich tygodniach trener kadry ponownie był pod wrażeniem gry nastoletniego zawodnika, przede wszystkim zaś jego wszechstronnego przygotowania do gry zarówno na pozycji numer 9, jak i na skrzydle. Nie można zatem wykluczyć, że jeśli selekcjoner powoła szerszą niż zwykle grupę zawodników z naszej ekstraklasy – a ma taki zamiar w perspektywie towarzyskiego spotkania z Grecją w Gdańsku – to znajdzie miejsce dla dwóch atakujących z polskiej ligi. Zatem jeśli na przeszkodzie nie staną nagłe przypadki losowe, w pierwszej kolejności właśnie Wilczka i Kownasia…
Pierwotnie selekcjoner zamierzał wysłać powołania do zawodników z krajowych klubów przed 36 kolejką spotkań w T-ME. Tyle że późniejsze zaproszenia z naszej ligi zapowiadał także przed spotkaniem z Irlandią, a następnie za jednym zamachem ogłosił pełną listę. Pytanie zatem, czy teraz także nie robił zasłony dymnej, wcale nie jest zupełnie bezzasadne…
Adam Godlewski
Powyższy news to część artykułu z serii „Na pograniczu faulu” publikowanego w tygodniku „Piłka Nożna”. Całość w najnowszej PN!