Niedawno media obiegła informacja, że w
czerwcu była szansa na mecze towarzyskie reprezentacji Polski z finalistami
mistrzostw świata – Ghaną i Koreą Południową, ale PZPN nie chciał wycofywać się
z podpisanej w lutym umowy z Litwą i nawet nie podjął rozmów z mundialowymi
kontrahentami. Złośliwi dodawali, że głównym powodem był strach przed niekorzystnymi
wynikami. Dlatego „Piłka Nożna” postanowiła sprawdzić u źródła, czy selekcjoner Adam
Nawałka bał się konfrontacji z zespołami z szerokiej światowej czołówki.
– Ze względów szkoleniowych wolałbym
oczywiście zmierzyć się z zespołem silniejszym, czyli Ghaną, której nie tylko
nikt się w sztabie kadry nie bał, ale naprawdę chętnie zobaczylibyśmy, jak
prezentujemy się na tle zespołu takiej klasy – spokojnie powiedział Nawałka. –
Problem w tym, że kiedy napłynęła ta oferta, mecz z Litwą, który został
zakontraktowany podczas losowania eliminacji Euro 2016, był już nie do
odwołania, a logistyczne połączenie dwóch spotkań towarzyskich – niemożliwe.
Dlatego tak naprawdę temat doboru innego rywala na czerwcowe zgrupowanie, na
którym obecność zadeklarowali już wszyscy kadrowicze, niż Litwa nie zaistniał.
Bo ze względów formalnych – nie mógł.
Duża kontrowersja w meczu Polek! Biało-Czerwonym niesłusznie anulowano bramkę? [WIDEO]
Reprezentacja Polski kobiet przegrała 0:2 z kadrą Francji w eliminacjach do mistrzostw świata. Biało-Czerwone trafiły do siatki Trójkolorowych, ale gol nie został uznany.