Narkotykowi bossowie i ich powiązania ze światem futbolu
Kłopoty Karima Benzemy, podejrzewanego o współudział w handlu narkotykami na szeroką skalę, to w porównaniu z realiami kolumbijskiej piłki lat 80. i 90. ubiegłego wieku fraszka. Witajcie w świecie, w którym wybór był prosty: srebro albo ołów. Łapówka albo kula w łeb. Czy Euro 2016 będzie bezpieczne? Francuzów czeka trudne zadanie – KLIKNIJ!
Był 15 grudnia 1989 roku, gdy Jose Gonzalo Rodriguez Gacha usłyszał nadciągające nad jego posiadłość helikoptery. Bez namysłu wskoczył z synem do samochodu, ale na skuteczną ucieczkę było za późno. Na środku przedzielającej bananową plantację drogi kule ciężkiego karabinu maszynowego dosięgły auta, 17-letni syn Freddie zakończył żywot z dziurą wielkości tenisowej piłki w głowie. Gacha zatrzymał pojazd, wysiadł, wyciągnął zawleczkę z granatu i wysadził się w powietrze. Tak zginął właściciel Club Deportivo Los Millonarios Bogota, wówczas mistrza Kolumbii.
El Patron z szerokim gestem
Kilka dni później śledczy wkroczyli do jego gabinetu. Dokładna analiza odnalezionej góry dokumentów nie pozostawiała wątpliwości: piłkarski klub był gigantyczną pralnią brudnych pieniędzy pochodzących z handlu kokainą.
„El Mexicano” był jednym ze współzałożycieli słynnego kartelu z Medellin, w latach osiemdziesiątych zapewniającego 80 procent tego towaru na światowy rynek. Pieniądze do kieszeni gangsterów płynęły strumieniem tak szerokim (kartel zarabiał w szczytowym okresie działalności ponad 50 milionów dolarów dziennie), że nie mając już co z nimi robić, zakopywano je na polach w wielkich skrytkach. Nieustannie szukać trzeba było sposobów i kanałów pozbywania się smrodu z tej kasy. Kluby piłkarskie były pralniami idealnymi dla wszystkich narkotykowych bonzów. Również dla najsłynniejszego i najpotężniejszego w historii – przywódcy kartelu z Medellin, Pablo Emilio Escobara Gavirii.
„El Patron” – mówili tak na niego ludzie ulicy – piłkę kochał, szczególnie blisko było mu do Atletico Nacional. Wpompował w ten klub ocean pieniędzy, sprowadzał najlepszych graczy, obsypywał ich deszczem banknotów, fundował darmowe wejścia na stadion najbiedniejszym kibicom. Robił wszystko, żeby drużyna jak najszybciej wspięła się na szczyt. Dokonał tego w 1989 roku, gdy jego klub jako pierwszy kolumbijski zespół w historii sięgnął po mistrzostwo Ameryki Południowej (wcześniej w wielkich finałach czterokrotnie ta sztuka nie udawała się drużynie America de Cali). Na dodatek dokonała tego składem złożonym z samych Kolumbijczyków.
(…)
Paweł KAPUSTA
Cały tekst można znaleźć w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”
Łukasz Zwoliński ma nowy klub! Egzotyczny kierunek
Łukasz Zwoliński znalazł nowego pracodawcę. Był gracz Wisły Kraków wyruszy do Indii, gdzie przejdzie testy medyczne przed transferem do East Bengal FC.
Jak radzi sobie Lewandowski w MLS? Liczby mówią same za siebie
Robert Lewandowski nie zdobył bramki w spotkaniu Chicago Fire – New England Revolution (1:2). Choć gdy całościowo spojrzymy na formę kapitana reprezentacji Polski, to o dobre występy dla kadry w jego przypadku możemy być spokojni.
Leo Messi zdobył przepięknego gola w starciu Interu Miami z Nashville SC. Bramka Argentyńczyka jednak nie dała trzech punktów. Mecz zakończył się remisem 2:2.