Kazimierz Moskal szkoleniowcem Wisły Kraków jest dopiero od kilku tygodni, jednak już ma dość. Nie chodzi jednak o pracę z piłkarzami „Białej Gwiazdy”, a o bezustanne spekulację i pytania dotyczące jego przyszłości.
Moskal na stanowisku trenera Wisły zastąpił zwolnionego Roberta Maaskanta i dość szczęśliwie wprowadził swój zespół do 1/16 finału Ligi Europy. Wraz z końcem rozgrywek w tym roku, rozpoczęły się spekulację na temat jest przyszłości na stanowisku szkoleniowca „Białej Gwiazdy”. Czy Moskal dostanie kredyt zaufania od Bogusława Cupiała, czy może już niedługo na ławce trenerskiej zespołu zasiądzie nowy fachowiec?
Sam zainteresowany nie ukrywa, że ten ciągły szum wokół jego osoby, już go męczy. – Od momentu objęcia zespołu po każdym meczu słyszę to samo pytanie, co dalej ze mną, czy w dalszym ciągu będę trenerem Wisły i tak dalej – wyznał rozgoryczony Moskal. – Władze klubu powiedziały jasno, że poprowadzę drużynę do końca rundy jesiennej, a później okaże się, czy zostanę – dodał.
– Po przegranym meczu z Górnikiem pojawiły się głosy niezadowolenia, natomiast po zwycięstwie odniesionym we Wrocławiu wszystko było fantastycznie – kontynuował opiekun mistrzów Polski. – Nie można oceniać trenera, czy zawodnika po jednym wygranym meczu lub przegranym. Tak samo decyzja o tym, czy dalej będę kierował zespół, nie może zapaść po naszym awansie do dalszej fazy Ligi Europejskiej.
– Nie jestem innym człowiekiem, ani innym trenerem, ani przed, ani po meczu z Twente. Nie emocjonuję się tym, co będzie. Wiedziałem, że ktoś musiał Wisłę przez ten trudny okres przeprowadzić. Padło na mnie, bo jestem z tym klubem mocno związany. Co by się nie zdarzyło, mam pewną satysfakcję – zakończył Moskal.