Nie takiego początku Mistrzostw Europy spodziewali się kibice reprezentacji Hiszpanii. Obrońcy tytułu sprzed czterech lat po słabej grze zaledwie zremisowali z zespołem Włoch 1:1.
Przez równo godzinę spotkanie Hiszpanów z Włochami nie przypominało rywalizacji dwóch pretendentów do tytułu. Oba zespoły grały wolno i zachowawczo, z rzadka stwarzając sobie bramkowe sytuacje. Szczególnie mizernie wyglądała postawa aktualnych Mistrzów Europy, którzy pomimo ogromnego potencjału w środkowej strefie, nie potrafili oszukać dobrze zorganizowanej defensywy podopiecznych Cesare Prandelliego.
Ku zdziwieniu kilkudziesięciotysięcznej grupy kibiców, w tym fragmencie spotkania większą przewagę osiągnęli Włosi. Świetne okazje do zdobycia bramki mieli m.in. Antonio Cassano i Mario Balotelli, ale za każdym razem fantastycznie spisywał się Iker Casillas.
Na pierwszą bramkę trzeba było jednak czekać aż do 61. minuty. Wówczas fantastycznym, prostopadłym podaniem z głębi pola popisał się Andrea Pirlo, a piłkę do siatki posłał Antonio Di Natale – wprowadzony kilka minut wcześniej w miejsce Balotelliego.
Odpowiedź Hiszpanów nastąpiła po zaledwie… trzech minutach. Euforię wśród włoskich kibiców zgasił Cesc Fabregas, który wykorzystał krótkie zagranie od Iniesty i z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki.
W końcowym fragmencie spotkania większą przewagę osiągnęli podopieczni Vincente Del Bosque, którzy zepchnęli rywali do defensywy i szukali okazji do zdobycia drugiej, rozstrzygającej bramki. Szansą na sukces miało być wprowadzenie na boisko Fernando Torresa, który pomimo słabego sezonu w Chelsea Londyn, wciąż jest ulubieńcem kibiców. Snajper reprezentacji Hiszpanii pokazał jednak, że nie jest w formie, marnując nawet najbardziej dogodne sytuacje.
Oceny PilkaNozna.pl po meczu Hiszpania – Włochy (skala 1-6):