Milikgate, czyli afera o nic. Ajax chce zarobić na Polaku 10 milionów euro
W Polsce kilkanaście dni temu wprowadzono stan podwyższonego ryzyka, do Amsterdamu lament polskich mediów i kibiców dociera nieco stłumiony. Arkadiusz Milik w krytycznym momencie po ziemi stąpał pewnie i ani myślał podejmować gwałtownych decyzji.
Holenderskie narzekania pod adresem Milika to żaden świeży temat. Odkąd utalentowany Polak trafił do szatni zarządzanej przez Franka de Boera, z chwilowym odsunięciem od wyjściowego składu, wysłuchiwaniem narzekań na swoją grę oraz nieprzychylnymi opiniami mediów mierzyć się musiał już kilkakrotnie.
(…)
Nie trzeba było jednak wiele, żeby zaczęto się zastanawiać, czy nie lepiej byłoby dla Polaka wydostać się z ArenA na kilkumiesięczne wypożyczenie, najlepiej tam, gdzie miałby pewny plac, możliwość zbierania minut oraz dobrego przygotowania się do Euro 2016. Urodziła się więc w Polsce plotka o możliwym wypożyczeniu Milika do warszawskiej Legii. Tyle że temat taki, jak udało się nam ustalić, nie istniał nawet przez chwilę. Bo istnieć nie mógł. Z co najmniej kilku powodów, rzecz jasna pomijając już ten najbardziej oczywisty, czyli przekonanie zawodnika graniczące z pewnością, że miejsce w pierwszym składzie Ajaksu prędzej czy później zostanie mu przez trenera zwrócone.
Przede wszystkim Milik już dobrych kilka miesięcy temu postanowił, że z Amsterdamu nie ruszy się na pewno przed mistrzostwami Europy. To dość ważna informacja zważając na fakt, że jesienią zarówno do holenderskiego klubu, jak i menedżera polskiej gwiazdy wpłynęło kilka konkretnych zapytań. Decyzją piłkarza wszystkie rozmowy zostały jednak odroczone. Napastnik nie był zainteresowany definitywnym transferem w zimowym oknie transferowym. Powód oczywisty – Euro 2016, a jakiekolwiek zmiany otoczenia mogłyby tylko utrudnić cykl przygotowań.
Zresztą klub słynący z handlowania piłkarzami za ogromne pieniądze również nie był zainteresowany sprzedażą Milika pół roku przed turniejem, na którym zawodnik będzie miał duże szanse mocnego podbicia swojej ceny. Ajax za kartę napastnika pochodzącego ze Śląska już teraz żąda kwoty nie niższej niż sześć milionów euro. Działacze liczą jednak, że w lecie cena 21-latka skoczy dzięki dobremu występowi na mistrzostwach we Francji do 10 milionów. Dlatego tym trudniej było uwierzyć w możliwość puszczenia największego diamentu na czteromiesięczne wypożyczenie do ligi, którą trudno nazwać oknem wystawowym. Gdy doda się jeszcze do tej wyliczanki argument o tym, że w kadrze walczącego o mistrzostwo Holandii Ajaksu jest tylko jeden nominalny napastnik (tak, Milik), to ma się pełen ogląd sytuacji. Zresztą jak udało nam się ustalić – i to z najlepszego, legijnego źródła – klub z Łazienkowskiej nie wysłał do Amsterdamu nawet zapytania w sprawie polskiego napastnika. A lutowa afera o nic? Ostatecznie usta krytykom Arek zamknął w minioną niedzielę, gdy wyszedł w pierwszym składzie i zdeptał Excelsior.
Paweł Kapusta
Cały artykuł w najnowszym numerze tygodnika „Piłka Nożna”! Od wtorku w kioskach!
Reprezentant Polski w hicie ligi portugalskiej musiał opuścić plac gry z uwagi na kontuzję. Pierwsze obrazki grymasu bólu zawodnika wypożyczonego z Arsenalu były dość martwiące.
Jakub Kiwior przedwcześnie zakończył poniedziałkowy mecz ligi portugalskiej ze Sportingiem CP. Obrońca FC Porto opuścił boisko w 63. minucie, z powodu kontuzji. Zmienił go Thiago Silva.