Śląsk Wrocław to obecnie lider T-Mobile Ekstraklasy. Piłkarze Oresta Lenczyka prezentują się bardzo dobrze i niemal w każdym kolejnym spotkaniu są uważani za faworytów. O tym, że taka presja nie zawsze sprzyja dobrej grze przekonywał Sebastian Mila, lider drużyny.
Także przed najbliższym meczem ligowym z GKS-em Bełchatów rola murowanego faworyta przypadnie właśnie piłkarzom Śląska. – Zdajemy sobie z tego sprawę – wyznał Mila. – Podobnie już było przed meczem z Widzewem Łódź, kiedy wszyscy spodziewali się naszego łatwego zwycięstwa, a skończyło się porażką i wszyscy mówili o sensacji – dodał.
– Ale to dobrze, że tak jesteśmy traktowani i w ten sposób podchodzi się do naszych ewentualnych potknięć. To znaczy, że wypracowaliśmy już sobie taką pozycję w lidze, że nasze porażki stają się sensacjami. Czyli idziemy dobrym tropem i mam nadzieję, że po tym spotkaniu nie będzie mowy o sensacji – kontynuował pomocnik wicemistrzów Polski.
Były reprezentant Polski nie ukrywa, że wolałby atakować pozycję lidera, niż bronić się przed innymi rywalami. – Lepiej atakować z drugiej, czy trzeciej pozycji i być poza światłami padającymi na lidera – stwierdził. – Poza tym my dopiero się uczymy grać pod presją, jaką jest niewątpliwie zajmowanie pierwszego miejsca w lidze. Mam jednak nadzieję, że mecze w europejskich pucharach i trudne spotkania z końcówki poprzedniego sezonu, kiedy też musieliśmy sobie radzić z dużą presją, teraz zaprocentują i damy radę tym rosnącym z meczu na mecz oczekiwaniom – zakończył.
Piast poprawił swoją sytuację. Tak wygląda tabela Ekstraklasy
Po dzisiejszym meczu Piasta Gliwice z Lechem Poznań gospodarze oddalili się na 3 punkty od strefy spadkowej. Jednocześnie do 3 oczek stopniała różnica między dzisiejszymi rywalami.
Kryzys Legii trwa. Mioduski tłumaczy decyzję o zatrudnieniu Papszuna
Legia Warszawa wciąż nie potrafi wyjść z kryzysu. Pierwszy ligowy mecz pod wodzą Marka Papszuna zakończył się porażką, a głos w sprawie obecnej sytuacji klubu zabrał Dariusz Mioduski.
Piast Gliwice pokonał Lecha Poznań 1:0 w zaległym meczu 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Zwycięstwo gliwiczanie w dużym stopniu zawdzięczają interwencjom swojego bramkarza.