Przed Śląskiem arcytrudne zadanie w III rundzie eliminacyjnej Ligi Europy. Zespół ze stolicy Dolnego Śląska zmierzy się z Club Brugge. – To najsilniejszy zespół, z jakim przyszło grać Śląskowi w pucharach w ostatnich latach – mówi na łamach Super Expressu Sebastian Mila.
– Club Brugge jest mocniejszy niż norweskie Molde, z którym walczy Legia. Belgowie to bokser wagi ciężkiej. Może nie Kliczko, ale taki zawodnik, który może ci przyładować mocnego „gonga”. Takiego, że już się nie podniesiesz. To Brugia jest zdecydowanym faworytem, ale nic tak nie smakuje jak pokonanie silniejszego – dodaje kapitan Śląska Wrocław.
Przed pierwszym gwizdkiem w dwumeczu wszyscy liczą na udaną współpracę pary Mila – Paixao. – Z Paixao gra mi się świetnie, bo to bardzo pracowity zawodnik. Jest „chytry” na gole, ale to dobra cecha u napastnika. Lubi dostawać prostopadłe piłki, a ja uwielbiam takie zagrywać. Wygląda to bardzo obiecująco – mówi Mila.
Śląsk zagra z Club Brugge w czwartek, początek meczu o godzinie 20:45. Transmisja w Polsat Sport.
pka, Piłka Nożna źródło: Super Express fot. Łukasz Skwiot
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.