– Nie wiadomo co by było, gdybym grał od początku rozgrywek, ale faktem jest to, że więcej występów dałoby mi więcej okazji do zaprezentowania swoich umiejętności – powiedział Sebastian Mila zapytany o to, czy kara za bezmyślne zachowanie podczas mistrzowskiej fety Śląska nie stanęła mu na drodze do kadry.
Sebastian Mila najbliższe mecze kadry obejrzy przed telewizorem. Kto wie jednak, czy piłkarz sam nie pozbawił się szans na powołanie do ścisłej reprezentacji nieodpowiedzialnymi przyśpiewkami i w konsekwencji dyskwalifikacją…
Wobec niecenzuralnych śpiewów pod adresem Legii Warszawa podczas świętowania zdobycia tytułu mistrza Polski przez Śląsk Wrocław, Sebastian Mila ukarany został czterema meczami dyskwalifikacji. Po odbyciu kary zawodnik powrócił na boiska ekstraklasy, zapowiadając walkę o powołanie do reprezentacji Polski na mecz eliminacji mistrzostw świata 2014 z Anglią. Cel Mili został zrealizowany połowicznie, ponieważ selekcjoner Waldemar Fornalik przedstawiając kadrę na spotkanie z Anglikami umieścił go na liście rezerwowych.
– Cieszę się, że selekcjoner mnie dostrzegł. Znalazłem się na liście powołań rezerwowych, ale nie wiadomo, co przyniesie kolejny dzień. Staram się cały czas być w dobrej dyspozycji, aby potwierdzać, że jestem gotowy pomóc drużynie w każdej chwili – powiedział Mila w rozmowie z PilkaNozna.pl.
– Być może zamiast na rezerwie byłby pan dziś w 24-osobowej kadrze na mecze z RPA i Anglią, gdyby nie bezmyślne zachowanie podczas mistrzowskiej fety… – Niewykluczone. Opuściłem pierwszy miesiąc sezonu ligowego i mam czego żałować. Nie wiadomo co by było, gdybym grał od początku rozgrywek, ale faktem jest to, że więcej występów dałoby mi więcej okazji do zaprezentowania swoich umiejętności. Przede mną jeszcze wiele spotkań, dlatego na pewno postaram się nadrobić stracony czas.
– Przed wami mecz z Polonią uznawaną za jedną z rewelacji początku ligowych zmagań. Postawa „Dumy Stolicy” wywarła wrażenie także na zespole mistrza Polski? – Polonia rzeczywiście zaskakująco dobrze rozpoczęła sezon i w efekcie zbiera zasłużone pochwały. Doceniamy klasę przeciwnika, ale w niedzielę przed własną publicznością zrobimy wszystko, aby pokazać, że jesteśmy lepsi.
– W ostatniej serii spotkań Śląsk przegrał w Zabrzu z Górnikiem 1:4. Zabrzanie rzeczywiście są aż tak mocni, czy może wrocławianie są po prostu słabsi? – Uważam, że był to po prostu wypadek przy pracy. Nie rozpamiętujemy go już, ponieważ przed nami kolejne spotkanie. Polonia do Wrocławia przyjedzie zapewne z myślą, aby nas dobić, my natomiast postaramy się zmazać plamę po niedawnej porażce i zgarnąć komplet punktów. Nie mobilizujemy się jednak specjalnie na ten mecz, ponieważ walcząc o najwyższe cele zawsze staramy się wygrywać.
– Rozmawiamy o ekstraklasie, a kibice na całym świecie ekscytują się zmaganiami w Lidze Mistrzów, w której znów brakuje mistrza Polski. Czy jako kapitan mistrza Polski wraca pan czasem myślami do przegranych eliminacji tych rozgrywek? – Polskie kluby od lat mają problemy z przedostaniem się do fazy grupowej Ligi Mistrzów, a Śląsk Wrocław jest jedynie przykładem pierwszym z brzegu. Futbol jest nieprzewidywalny, ale nie powie mi pan jednak, że któraś z polskich drużyn byłaby dziś w stanie wygrać z Bayernem Monachium. A BATE Borysów pokonał Bawarczyków 3:1… Niestety, musimy być świadomi, że Europa nam odjechała. Zadaniem polskich klubów jest więc walka o to, aby do tej Europy dojechać.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii: