Pięć goli padło w rywalizacji Jagiellonii Białystok z Radomiakiem Radom. Więcej strzelili gospodarze i to oni wzbogacili się o trzy punkty.
Słowa Siemieńca okazały się prorocze. (fot. 400mm.pl)
– Czeka nas mecz drużyn, które chcą atakować. Mam nadzieje, że będzie to dla kibiców atrakcyjny pojedynek. Zobaczymy, kto zwycięsko z tej batalii wyjdzie. Na pewno będą momenty, gdy my będziemy mieli piłkę, gdy Radomiak będzie atakował. Finalnie uważam, że dwa zespoły będą dążyć do tego, by atakować – powiedział w trakcie konferencji prasowej Adrian Siemieniec. Jego słowa okazały się prorocze.
W pierwszej połowie padły cztery gole – po dwa dla każdej ze stron. Najpierw, w początkowych dwunastu minutach, dwukrotnie trafili zawodnicy z Radomia, a konkretnie Pedro Henrique. Na szczególną uwagę zasługuje drugie z jego uderzeń.
Potem dwa ciosy zadali piłkarze z Białegostoku – Jesus Imaz oraz Jose Naranjo.
W drugiej połowie piłka wpadła do bramki dwa razy, ale tylko jedno z trafień zostało uznane. Zaliczył je Afimico Pululu. Henrique obszedł się smakiem na hat-tricka.
Jagiellonia wróciła na zwycięski szlak po porażce ze Śląskiem Wrocław. Została wiceliderem tabeli PKO BP Ekstraklasy.
Ofensywny pomocnik odejdzie z Rakowa? Obserwują go cztery kluby
Lamine Diaby-Fadiga świetnie odnalazł się pod Jasną Górą. Bardzo dobra dyspozycja 25-latka nie umknęła uwadze zagranicznych klubów, które monitorują jego sytuację.