Świetne widowisko na Camp Nou zaserwowali zawodnicy we wtorkowy wieczór. FC Barcelona remisuje 2:2 z Atletico Madryt.
Leo Messi znów wpisuje się na listę strzelców. (foto: Reuters)
Już od pierwszych minut spotkanie nabrało bardzo wysokiego tempa, Atletico od początku przycisnęło Dumę Katalonii i starało się strzelić pierwszego gola w tym spotkaniu. Już w 11. minucie Jan Oblak był zmuszony wyciągać piłkę z siatki, po rzucie rożnym Dumy Katalonii Diego Costa skierował futbolówkę do własnej bramki i wpisał się do protokołu meczowego z trafieniem samobójczym. Radość gospodarzy nie trwała długo, w 19. minucie spotkania arbiter podyktowałł rzut karny dla zawodników z Madrytu. Początkowo strzał Diego Costy wybronił Ter Stegen, jednak powtórki VAR wykazały przewinienie niemieckiego golkipera, w momencie wybijania piłki bramkarz nie miał styczności z linią bramkową. Do powtórki podszedł Saul i bez większego problemu zamienił „wapno” na gola.
Pierwsza połowa mogła się podobać. Obie drużyny grały bardzo solidny i dynamiczny futbol. Częściej atakowali zawodnicy Setiena nakręcani przez Leo Messiego, który był bardzo aktywny w ofensywie i bezdyskusyjnie zasługuje na miano najlepszego zawodnika Dumy Katalonii w tej części meczu. W szeregach Rojiblancos brylowali przede wszystkim Renan Lodi oraz strzelec gola Saul Niguez.
Druga odsłona meczu zaczęła się idealnie dla Dumy Katalonii, w polu karnym Atletico był faulowany Nelson Semedo i sędzia Hernández Hernández podyktował rzut karny gospodarzom. Do piłki ustawionej jedenaście metrów przed bramką podszedł Leo Messi i strzałem a’la Panenka trafił do siatki. W 62. minucie sędzia znów podyktował rzut karny. Nelson Semedo zaczepił w obrębie swojej szesnastki Yannicka Carrasco i Atletico po raz kolejny otrzymało stały fragment gry. Do piłki znów podszedł Saul i drugi raz wpisał się na listę strzelców, co prawda piłkę po jego uderzeniu na rękawicach miał Ter Stegen, jednak Niemiec nie zdołał skutecznie sparować futbolówki.
Przez większość czasu drugiej połowy FC Barcelona była przy piłce i tkała sytuacje na połowie Atletico, które tylko wyczekiwało na szybkie kontry. Niestety z ataków gospodarzy po raz kolejny nic nie wynikało, niewidoczny był Luis Suarez, który był najwyżej ustawionym graczem Barcy i to przede wszystkim na jego barkach spoczywało zadanie trafiania do siatki. W drużynie Atletico bardzo dobre spotkanie rozegrał Yannick Carrasco.
Jak to bywa w realiach hiszpańskiego futbolu, znów było dość kontrowersyjnie przez pracę arbitra prowadzącego spotkanie na Camp Nou. Podyktowanie rzutu karnego dla FC Barcelony i drugiego dla Atletico Madryt było dość dyskusyjne, przy obu akcjach kontakt między zawodnikami był minimalny i równie dobrze sędzia mógł puścić grę bez dyktowania jedenastek. Na Półwyspie Iberyjskim obie sytuacje na pewno będą długo komentowane.
Dla FC Barcelony kolejna z rzędu strata punktów może mieć fatalne skutki. Jeśli w czwartek Real pokona Getafe, jego przewaga nad Dumą Katalonii będzie wynosiła cztery punkty. Coraz gorętszy robi się również stołek Quique Setiena, szkoleniowiec według mediów jest już na wylocie z Katalonii. Atletico jest w spokojniejszej sytuacji, zawodnicy Los Colchoneros są na trzecim miejscu z 59 punktami na swoim koncie i przewagą dwóch oczek nad Sevillą.
***
W pozostałych, wtorkowych spotkaniach LaLiga RCD Mallorca rozgromiła Celtę Vigo aż 5:1. Drużyna z Majorki wciąż okupuje strefę spadkową, jednak tak imponująca wygrana jest niewątpliwie zwiastunem walki do samego końca o ligowy byt w przyszłym sezonie. Sevilla na wyjeździe bez większych problemów pokonała Leganes 3:0. Dwa gole w pierwszej połowie zanotował Oliver Torres. Sevilla broni czwartej pozycji w tabeli, mając pięć punktów przewagi nad piątym Getafe, które w czwartek zagra derbowe spotkanie z Realem.