Mariusz Jop skomentował transfer Jordiego Sancheza. „To niekomfortowa sytuacja”
Mariusz Jop zabrał głos na temat transferu Jordiego Sancheza. Zarysował kontekst całej sytuacji.
Hiszpan znakomicie zainaugurował bieżący sezon. W siedmiu występach na szczeblu PKO Bank Polski Ekstraklasy zdobył sześć bramek, pomagając Wiśle Kraków uzbierać 11 punktów i zajmując pierwsze miejsce w klasyfikacji strzelców.
Więcej trafień dla Białej Gwiazdy jednak nie zanotuje. Przynajmniej nie w najbliższym czasie. Przeniósł się bowiem do Pogoni Szczecin.
– Na pewno Jordi miał bardzo duży dylemat przy podejmowaniu tej decyzji – przyznał Jop w trakcie konferencji prasowej poprzedzającej mecz z Jagiellonią Białystok. – Z jednej strony był w klubie, w którym czuł się bardzo dobrze, w klubie, który pomógł jemu, ale z drugiej strony on też pomógł klubowi, bo podziękował za tę pomoc swoją dobrą grą i bramkami, które strzelał na poziomie ekstraklasy. Pamiętajmy o tym, że Jordi przyszedł do nas z Japonii po praktycznie półrocznej przerwie w grze. Długo go wprowadzaliśmy do zespołu. Jeszcze w tym czasie miał też poważny uraz, wynikający z jego bezkompromisowości w działaniach defensywnych, z zaangażowania, które dawał zawsze zespołowi. Też przypominam, że przed sezonem to nie było takie oczywiste, czy Jordi z nami zostanie. Stąd też pewnie zapisy w kontrakcie, które z jednej strony były korzystne dla klubu, ale z drugiej dawały też furtkę Jordiemu. Wiemy, że pozycja, na jakiej występuje, może sprawić, że pięć, sześć tygodni decyduje bardzo mocno, jak jest odbierany taki piłkarz. Myślę, że nigdy bramkarz albo środkowy obrońca nie ma szansy w tak krótkim czasie zmienić opinię o sobie. Może ją zmienić, ale tylko w negatywną stronę, popełniając błędy. A napastnik czy zawodnik ofensywny ma taką pozytywną możliwość, bo po prostu strzelając bramki jest o nim głośno. I to był moment, który przyniósł Jordiemu – tak jak powiedziałem – bardzo trudną decyzją do podjęcia.
Dodał: – Podjął taką decyzję z myślą o sobie, o swojej rodzinie, o bliskich, również o swojej karierze, o ulotności tej chwili, tego prime time’u, w którym był w tym momencie. Ja rozumiem go po ludzku, natomiast na pewno dla klubu, dla zespołu jest to niekomfortowa sytuacja, bo wiemy, że mieliśmy bardzo mało czasu na zrobienie jakiegoś ruchu. To raz, a dwa Jordi to profil piłkarza, którego nie mamy teraz w swoim zespole. Dlatego na pewno brak tego typu napastnika zmniejsza nam pole manewru, jeżeli chodzi o atakowanie.
Szkoleniowiec Wisły Kraków ma teraz do dyspozycji czterech zawodników mogących operować w centrum ataku – Angela Rodado, Jeremy’ego Guillemenota, Frederico Duarte oraz Eliego Youana. (MS)
Najgorszy początek sezonu Ekstraklasy od 1999 roku? Raków jeszcze może tego uniknąć
Ósmą kolejkę meczów PKO Bank Polski Ekstraklasy otworzy starcie Rakowa Częstochowa z Motorem Lublin. Gospodarze postarają się zdobyć pierwszy punkt w bieżącym sezonie.