– Zawsze siedzą mi w głowie takie akcje, mimo że później mnie za nie krytykujecie. Wychodzę z takiego założenia, że trzeba próbować, zresztą wymaga tego od nas trener – powiedział po meczu ze Skonto Ryga Patryk Małecki, który bramką zdobytą po indywidualnej akcji otworzył wynik spotkania. Wisła Kraków wygrała 2:0 i awansowała do trzeciej rundy eliminacji Ligi Mistrzów.
– Cieszy to, że wygraliśmy w dwumeczu 3:0 i chyba każdy się zgodzi, że byliśmy dużo lepszą drużyną niż Skonto Ryga. Awansowaliśmy do następnej rundy, nie było łatwo, te pierwsze mecze są w naszym wykonaniu zawsze byle jakie, ale cieszy nas to, że awansowaliśmy. Nasza gra nie wygląda jeszcze tak, jak ma wyglądać, bo brakuje świeżości. W niektórych sytuacjach brakuje jeszcze tej kropki nad i. Czujemy jeszcze w nogach te obozy przygotowawcze, ale wierzę, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej. Ciężko jest grać, gdy przeciwnik broni się całym zespołem, jest bardzo mało miejsca, ale pokazaliśmy charakter, pokazaliśmy, że mamy zawodników, którzy potrafią grać jeden na jeden. Każdy z nas potrafi wziąć piłkę, podać lub strzelić, a to cechuje dobrą drużynę – zauważył popularny „Mały”.
Kolejnym rywalem na drodze „Białej Gwiazdy” do awansu do Ligi Mistrzów będzie Litex Łowecz. – Nie będzie łatwo, jest to drużyna, która gra w piłkę, nie broni się całym zespołem. Te mecze będą na pewno inne niż ze Skonto. Musimy się dobrze przygotować, bo jest to naprawdę bardzo dobra drużyna. Do meczu został jeszcze tydzień, więc zrobimy wszystko, żebyśmy zaprezentowali się jak najlepiej. Myślę, że przez tych kilka dni odzyskamy świeżość, bo zawsze po obozach przygotowawczych kluczowe są pierwsze dwa mecze. Już przez nie przebrnęliśmy, awansowaliśmy i teraz powinno być z górki. Jednak tak jak powiedziałem, musimy się zmobilizować. Kluczowe znaczenie będzie miał pierwszy mecz. Zależy nam na tym, żeby nie przegrać na wyjeździe – stwierdził skrzydłowy Wisły.
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.
Rekord frekwencji. Tylu kibiców przyszło na mecz Chicago Fire
W nocy ze środy na czwartek Chicago Fire Roberta Lewandowskiego podzieliło się punktami z Interem Miami. Spotkanie, które reklamowane było jako starcie kapitana reprezentacji Polski z Leo Messim, przyciągnęło na Soldier Field ponad 63 tysiące widzów.