W sobotę o godz. 11.30 samolotem z Wiednia piłkarze Legii wrócili ze zgrupowania. W piątek poznali potencjalnych rywali w Lidze Europy. W poniedziałek okaże się, kto z testowanych piłkarzy zostanie w klubie.
Zawodnicy zaraz po przylocie błyskawicznie rzucili się w kierunku taksówek, jakby nie chcąc nic uronić z dwudniowego czasu wolnego. Tylko Michał Żewłakow przystanął przed telewizyjną kamerą. Swój komentarz dodał także drugi trener legionistów Jacek Magiera.
– Cieszymy się, że znowu przylecieliśmy do Polski. Czas spędzony za granicą był trochę za długi. Podczas tego obozu przygotowawczego rozegraliśmy kilka sparingów z mocnymi rywalami. Nigdy nie przywiązywałem wagi do wyników takich spotkań. To zupełnie co innego, niż mecze o punkty. Jest inne podejście, inna presja, nie ma kibiców. Inny motyw gatunkowy, także spokojnie do tego podejdźmy. W poniedziałek podejmiemy decyzję, czy zostaną z nami Matar Gueye i Tamir Kahlon. To nie jest takie proste. Ten drugi w ostatnim sparingu strzelił gola i ciekawie się prezentował. Widać było, że ma potencjał. Natomiast nie wytrzymał meczu pod względem fizycznym. Ma braki w przygotowaniu. Musimy z nim popracować, ale to normalne – mówił II trener Legii.
Zmartwieniem, do którego w Legii już się przyzwyczajono jest stan zdrowia Dicksona Choto. Jest w Legii od ośmiu lat, a chyba nie było okresu przygotowawczego, w którym nie doznałby lżejszej bądź cięższej kontuzji.
– Tym razem nie powinno być tak źle. Dickson zaczął indywidualnie trenować. Jest na dobrej drodze, żeby za kilka dni wejść w normalny trening z drużyną – zakończył Magiera.
Podczas zgrupowania w Austrii piłkarze Legii rozegrali pięć spotkań dwa wygrywając, jedno remisując i dwa przegrywając (bilans bramkowy 5-8). Z SV Horn 2:1, z MSV Duisburg 1:3, z Vorwaerts Steyr 1:0, 0:3 z FSV Mainz i 1:1 z TSG Hoffenheim. Po bramce zdobyli Maciej Rybus, Michał Kucharczyk, Rafał Wolski, Tamir Kahlon oraz samobójczą obrońca Duisburga Bruno Soares. Natomiast przeciwko Legii dwa samobójcze trafienia zaliczył Michał Żewłakow.
Ofensywny pomocnik odejdzie z Rakowa? Obserwują go cztery kluby
Lamine Diaby-Fadiga świetnie odnalazł się pod Jasną Górą. Bardzo dobra dyspozycja 25-latka nie umknęła uwadze zagranicznych klubów, które monitorują jego sytuację.