Polonia Warszawa w sobotę przegrała Bełchatowie z tamtejszym PGE GKS 2:1. Spotkanie to ocenił Maciej Sadlok, dla którego był to pierwszy tej wiosny mecz w barwach „Czarnych Koszul”.
– Na gorąco ciężko mi powiedzieć, co stanęło nam na przeszkodzie. Przede wszystkim to my przegraliśmy. Nikt inny, tylko my. Mogliśmy wywieźć stąd choćby jeden punkt, ale nie wykorzystaliśmy sytuacji z drugiej połowy. W pierwszej części meczu też mieliśmy swoje okazje – analizował Sadlok.
– Nie można zwalić winy na Daniela Sikorskiego. Jest nas jedenastu i przegraliśmy wszyscy. Daniel miał po prostu pecha. Szkoda mi go, bo czekają go teraz ciężkie chwile – ocenił młody reprezentant Polski.
– Jeżeli chcemy walczyć o mistrzostwo albo o puchary nie pozostaje nam nic innego, jak wziąć się do roboty i wygrać następny mecz. Kolejki uciekają, a punktów nie przybywa – zauważył obrońca warszawskiej Polonii.
Jagiellonia nie dojechała do Krakowa, a Adrian Siemieniec zdrowo się nasłuchał [KOMENTARZ]
Biała Gwiazda rozegrała zdecydowanie najlepszy mecz od powrotu do Ekstraklasy. Pokonała 2:0 Jagiellonię i był to najniższy wymiar kary dla zespołu z Białegostoku. Oba gole zdobył Angel Rodado, który pozwolił błyskawicznie zapomnieć kibicom w Krakowie, że jeszcze przed chwilą martwili się odejściem Jordiego Sancheza.