– Można powiedzieć, że był to mecz, w którym moja drużyna pokazała „dwie twarze”. W pierwszej odsłonie zagraliśmy zbyt wolno, posiadając piłkę, popełnialiśmy zbyt wiele błędów, nie potrafiliśmy stworzyć groźnych sytuacji. Dodatkowo doszła do tego zbyt mało agresywna gra, to spowodowało, że straciliśmy bramki – powiedział po porażce z Rapidem Bukareszt trener Wisły Kraków, Robert Maaskant.
– W drugiej połowie zaś zapomnieliśmy tylko … zdobyć bramkę.Graliśmy dobrze w grze pozycyjnej, stwarzaliśmy sporo sytuacji, zabrakło jedynie wykończenia – dodał holenderski szkoleniowiec.
Przyznał też, że była to dla drużyny Białej Gwiazdy dobra lekcja: – Jesteśmy jeszcze w okresie przygotowawczym, to był dla nas dobry sprawdzian przed meczem ze Skonto. Dzięki temu spotkaniu piłkarze zobaczyli, jakie błędy popełniają, czego im jeszcze brakuje do tego, aby wygrywać mecze.
Maaskant miał jednak inne zmartwienia niż wynik meczu: – W czasie tego sparingu, mimo dobrego przygotowania fizycznego, moi zawodnicy odnieśli kilka kontuzji. Zarówno Chavez, Kirm jak i Melikson narzekają na drobne urazy, mam jednak nadzieję, że to nic poważnego.
– Przed poprzednią rundą przegraliśmy wszystkie mecze z norweskimi drużynami, ale w rezultacie, to nie miało większego znaczenia, zostaliśmy przecież mistrzem Polski. Oczywiście, że każdy chce wygrać wszystkie potyczki, ale nie zapominajmy, że my ciągle ulepszamy naszą grę, wprowadzamy nowych zawodników. Najważniejsze dla nas to nie wygrana w meczu sparingowym, ale zwycięstwo w meczu ze Skonto Ryga i na koniec sezonu. Jestem jednak pewien, że jeśli przeciw drużynie z Rygi zagramy tak jak w drugiej połowie, to będzie dobrze” – zakończył optymistycznie trener.
Koszulki Lewandowskiego sprzedają się w jak świeże bułeczki. MLS opublikowała zestawienie
Robert Lewandowski wzbudza za oceanem olbrzymie zainteresowanie. Koszulki kapitana reprezentacji Polski są czwartymi najczęściej kupowanymi spośród wszystkich zawodników występujących w Major League Soccer.
Tragiczne informacje napłynęły z Hiszpanii. Jesús de Miguel, piłkarz CD Tenerife, zmarł we wtorek rano w wyniku poważnego wypadku, do którego doszło dzień wcześniej podczas meczu z FC Andorra. Miał 30 lat.
Zdrowie w dalszym ciągu nie oszczędza Jakuba Modera. Wydawało się, że na horyzoncie pojawiło się światełko w tunelu, gdy 36-krotny reprezentant Polski zaliczył ostatnio epizodyczny występ w potyczce z PSV Eindhoven. Niestety, znów doskwierają mu jednak pewne problemy.