Łódzki Klub Sportowy żegna się z ekstraklasą. Łodzianie zremisowali na własnym stadionie z GKS-em Bełchatów, ale takie wynik nie przedłużył ich marzeń na pozostanie w najwyższej klasie rozgrywek.
Łódzki Klub Sportowy wielkich szans na utrzymanie się lidze nie miał, jednak nie oznaczało to, że piłkarze Andrzeja Pyrdoła i Piotra Świerczewskiego jeszcze przed pierwszym gwizdkiem złożą broń i nie podejmą walki. Dobre chęci to jedno, a twarde boiskowe realia, to jednak zupełnie co innego. Łodzianie mogli stanąć w czwartkowe popołudnie na głowach, a i tak jedyne co im pozostało, to godne pożegnanie się z najwyższą klasą rozgrywkową.
Łatwo nie było, ponieważ już w 9. minucie gospodarzy na ziemię sprowadził Dawid Nowak. Gol dla Bełchatowa padł w najmniej oczekiwanym momencie, gdyż w pierwszym fragmentach meczu, to właśnie gospodarze przeważali i dwukrotnie zagrozili bramce Łukasza Sapeli. Najpierw sędzia na podyktował rzutu karnego dla ŁKS-u, a następnie dobrej okazji nie wykorzystał Kujawa. Ze swojego zadania wywiązał się jednak Nowak, który ładnym lobem pokonał Pavle Velimirovicia.
ŁKS się nie poddał i jeszcze przed przerwą wyrównał. Dośrodkowanie w pole karne Bełchatowa na gola zamienił Marek Saganowski, ale droga do utrzymania nadal była bardzo długa i wyboista. Po zmianie stron gospodarze próbowali jeszcze coś zmienić, ale dobrze widzieli, że ich wysiłek i tak może nić nie dać. W równolegle toczonym meczu Lechia prowadziła bowiem z Legią, co oznaczało, że bez względu na rezultat w Łodzi, ŁKS żegna się z ekstraklasą.
Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i ŁKS stracił już wszelkie – nawet matematyczne szanse – na pozostanie w elicie. Jaka przyszłość czeka klub? Przekonamy się w najbliższych miesiącach.