Juventus Turyn pokonał na własnym stadionie FC Porto 1:0 i awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Portugalczycy nie potrafili zagrozić „Starej Damie”.
Paulo Dybala w drugim meczu z rzędu skutecznie wykonał rzut karny (fot. Grzegorz Wajda)
Juventus po rocznej przerwie znów znalazł się w 1/8 finału Ligi Mistrzów i przyszło mu to nadspodziewanie łatwo. Początkowo wprawdzie Włosi pozwolili rywalom na przejęcie inicjatywy, ale świetnie się bronili nie pozwalając Porto na wejście w pole karne. Najmocniejszym punktem „Smoków” był Yacine Brahimi, ale dostawał za mało wsparcia od partnerów.
Z upływem czasu Juventus coraz dłużej utrzymywał się przy piłce i stwarzał więcej zagrożenia pod bramką rywali. Paulo Dybala dwukrotnie jednak spudłował. W 40. minucie Iker Casillas świetnie obronił strzał głową Samiego Khediry, ale do piłki dopadł Gonzalo Higuain. Uderzenie Argentyńczyka padem próbował zablokować Maxi Pereira, ale obronił ten strzał ręką. Sędzia wyrzucił go z boiska, przez co Porto znów musiało grać w osłabieniu przez większość meczu. Przed trzema tygodniami czerwoną kartką ukarany został Alex Telles. A tym razem Portugalczycy musieli gonić wynik, bo Dybala pewnym uderzeniem wykorzystał rzut karny.
Goście, którzy do awansu potrzebowali trzech goli mogli znakomicie rozpocząć drugą połowę. Zaraz po przerwie Tiquinho wygrał pojedynek z Medhim Benatią i wyszedł sam na sam z Gianluigim Buffonem. Brazylijczyk jednak chybił. Później więcej szans mieli gospodarze, ale pudłowali zarówno Higuain, jak i Marko Pjaca.
Juventus po raz drugi pokonał więc Porto czym zepsuł powód do świętowania Casillasowi. Hiszpański bramkarz bowiem wystąpił dziś po raz 175. w europejskich pucharach, czym pobił rekord Paolo Maldiniego, który w rozgrywkach UEFA rozegrał 174 mecze.
Odpadnięcie Porto oznacza, że w obecnej edycji Ligi Mistrzów nie ma już żadnego zespołu z Portugalii. Przed tygodniem odpadła bowiem także Benfica Lizbona. Juventus zaś nie podzielił losu jej oraz Napoli i zagra w ćwierćfinale Champions League. Losowanie par tej fazy odbędzie się 17 marca w Nyonie.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.