O tym, że w Łódzkim Klubie Sportowym nie dzieje się najlepiej, wiadomo od dawna. Klub zmaga się z wielkim problemami finansowymi i jak się okazało, wciąż nie przelał na konta swoich piłkarzy należnych im pieniędzy.
Gracze ŁKS-u mieli do końca lutego otrzymać jakiekolwiek pieniądze, ale klub nie wywiązał się ze swoich obietnic. – Wciąż czekamy na pieniądze z Urzędu Miasta. Mieliśmy je otrzymać w ubiegłym tygodniu, ale do dziś ich nie dostaliśmy. Liczymy, że sprawa szybko się wyjaśni – powiedział prezes ŁKS-u Andrzej Voigt.
Klub z al. Unii jest winny swoim zawodnikom 1,5 miliona złotych, a kwota jaką miał otrzymać od miasta w postaci dotacji, to 2 miliony. Niestety, miasto wciąż nie przelało pieniędzy, co sprawiło, że sytuacja w ŁKS-ie robi się coraz bardziej napięta.
– Obietnica została złożona, ale środków nie zobaczyliśmy. I w dalszym ciągu tematem numer jeden w naszej szatni będą pieniądze, a nie mecz o życie z Cracovią. Niektórzy z zawodników naprawdę mają problemy finansowe – można było usłyszeć od piłkarzy Łódzkiego Klubu Sportowego po sobotnim meczu z Legią Warszawa.
Jagiellonia nie dojechała do Krakowa, a Adrian Siemieniec zdrowo się nasłuchał [KOMENTARZ]
Biała Gwiazda rozegrała zdecydowanie najlepszy mecz od powrotu do Ekstraklasy. Pokonała 2:0 Jagiellonię i był to najniższy wymiar kary dla zespołu z Białegostoku. Oba gole zdobył Angel Rodado, który pozwolił błyskawicznie zapomnieć kibicom w Krakowie, że jeszcze przed chwilą martwili się odejściem Jordiego Sancheza.