Trwa świetna seria Liverpoolu! The Reds rzutem na taśmę pokonali na Anfield Road Leicester City 2:1. Gola na wagę trzech punktów w doliczonym czasie gry strzelił James Milner, a wcześniej na listę strzelców wpisał się Sadio Mane.
Od pierwszych minut Liverpool przejął inicjatywę, zdominował gości i wydawało się, że kwestią czasu pozostaje festiwal goli. Początek był obiecujący w wykonaniu The Reds, którzy zepchnęli Lisy do defensywy i długo utrzymywali się przy piłce.
W ofensywie brakowało jednak dokładności. Najlepszą okazję na początku meczu miał MohamedSalah, ale jego strzał obronił KasperSchmeichel. Chwilę później groźnie strzelał zza pola karnego Milner, ale nieznacznie się pomylił.
Na gola musieliśmy czekać do 40. minuty. Milner posłał świetne podanie z własnej połowy do Mane, a Senegalczyk w sytuacji sam na sam pokonał golkipera gości. Chwilę później strzelec gola mógł podwyższyć prowadzenie, ale z kilku metrów trafił prosto w Schmeichela.
Początek drugiej połowy to kolejne akcje The Reds. Najpierw dobrą szansę głową zmarnował Salah, a chwilę później nie popisał się Mane, który trafił znowu prosto w bramkarza Lisów. W kolejnych minutach nieskuteczni byli także Firmino i Robertson.
Nieoczekiwanie w 80. minucie to przyjezdni strzelili gola. AyozePerez sprytnie podał do JamesaMaddisona, a ten mocnym strzałem doprowadził do remisu. Piłka obiła się jeszcze o ręce golkipera gospodarzy i wpadła do siatki.
Po stracie gola Liverpool mógł bardzo szybko ponownie objąć prowadzenie. W doskonałej sytuacji odnalazł się VirgilvanDijk, ale futbolówka po jego strzale głową przeszła nad poprzeczką.
W samej końcówce The Reds dopięli jednak swego. MarcAlbrighton sfaulował w polu karnym Mane, do jedenastki podszedł Milner i pewnym strzałem zapewnił swojej ekipie trzy punkty.