Walijczycy nie zwalniają tempa. W niedzielne popołudnie pokonali oni na swoim terenie Bułgarię (1:0) zdobywając gola na wagę trzech „oczek” w doliczonym czasie spotkania.
Walijczycy odnieśli zwycięstwo rzutem na taśmę (fot. Łukasz Skwiot)
Walijczycy rozpoczęli zmagania w Lidze Narodów od wyjazdowego zwycięstwa nad Finlandią. Bułgaria z kolei zremisował z Irlandią i dlatego przed kolejnym spotkaniem nieco więcej szans na dopisanie na swoje konto trzech punktów dawano właśnie gospodarzom.
Tak jak można było się spodziewać, podopieczni Ryana Giggsa od początku prezentowali większą kulturę gry i wyglądali jak lepszy i bardziej dojrzały zespół. Niewiele jednak z tego wszystkiego wynikało i na pierwszą połowę należało spuścić kurtynę milczenia.
Po zmianie stron obraz gry również nie uległ zmianie, a chociaż Walia nadal miała znacznie więcej do powiedzenia, to miała problem z tym, by złamać opór bardzo słabo grającego rywala. Najbliżej celu był David Brooks, który znalazł się w znakomitej sytuacji, ale po minięciu bramkarza zamiast trafić do siatki, uderzył w słupek.
Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, gospodarzom w końcu udało się dopiąć swego. W czwartej minucie doliczonego czasu gry Jonathan Williams dośrodkował w pole karne Bułgarów, a tam do piłki zdołał dojść Neco Williams, który strzałem głową wyprowadził Walijczyków na prowadzenie i zapewnił im zwycięstwo.
Po dwóch kolejkach spotkań drużyna Ryana Giggsa ma na swoim koncie komplet sześciu punktów i zdecydowanie prowadzi w stawce.
Michele Kang znalazła się w gronie osób branych pod uwagę jako potencjalni rywale Gianniego Infantino w wyborach na prezydenta FIFA w 2027 roku. Czy właścicielka klubów piłkarskich będzie sterowała światową organizacją?