Legia Warszawa w czwartek ponownie zmierzy się ze Sportingiem Lizbona w rewanżowym meczu 1/16 finału Ligi Europy. Legionistów czeka trudne zadanie, ponieważ Portugalczycy doskonale czuje się na własnym stadionie.
Na Estadio Jose Alvalade „Lwy” w tym sezonie przegrały tylko dwa mecze. Zespół prowadzony jeszcze przez Domingosa Paciencię uległ 28. sierpnia Maritimo 2:3, a na początku lutego przegrał mecz o Puchar Ligi z Gil Vicente 0:1.
Rywal Legii jeszcze lepiej spisuje się u siebie w meczach europejskich pucharów. W czterech minionych spotkaniach zawodnicy z Lizbony strzelili osiem goli i stracili tylko jedną bramkę. Ostatniej domowej porażki w Lidze Europy ekipa z Estadio Jose Alvalade doznała 19. sierpnia 2010 roku. W pierwszym meczu fazy play-off „Lwy” przegrały z Broendby Kopenhaga 0:2. W rewanżu Portugalczycy wygrali 3:0 i znaleźli się w fazie grupowej.
Po porażce z Duńczykami na stadionie w Lizbonie grały takie drużyny jak: Lille (0:1), Lewski (0:5), Gent (1:5), Glasgow Rangers (2:2), Nordsjaelland (1:2), Lazio Rzym (0:2), FC Vaslui (0:2) i FC Zurich (0:2).
Spotkanie 1/16 finału Ligi Europy Sporting Lizbona – Legia Warszawa rozpocznie się w czwartek o godzinie 21:05.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.