– Nie po to wchodziliśmy do europejskich pucharów, by odpaść już z drugim rywalem – mówi przed meczem z Club Brugge szkoleniowiec Śląska Stanislav Levy.
– Czeka nas trudny mecz, ale to nie znaczy, że rywal nie jest nie do pokonania. Chcemy awansować i będziemy o to walczyć. Nie po to wchodziliśmy do europejskich pucharów, by odpaść już z drugim rywalem. Nie chcę szybko skończyć naszej pucharowej przygody – przyznaje Levy.
– Oded Gavish będzie w meczowej osiemnastce, ale jak będzie wyglądać obrona, to jeszcze nie mam pewności. Straciliśmy pięć goli w ostatnich dwóch meczach. Defensywa jest jednak kwestią całej drużyny, nie tylko obrońców i bramkarza. Musimy być skoncentrowani, bo to topowa europejska drużyna, która ma wielu dobrych piłkarzy. Musimy zagrać na sto procent swoich możliwości – zapowiada trener wrocławskiej drużyny.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.