– Czwartkowe spotkanie było bardzo trudne ze względu na warunki atmosferyczne – przyznał po meczu trener Śląska Stanislav Levy.
– Chcieliśmy przyjechać przypieczętować awans po okazałym zwycięstwie 4:0 u siebie. W pierwszej połowie kontrolowaliśmy mecz, wygrywaliśmy 2:0, ale po przerwie znów wyszło to, o czym powtarzam – brak możliwości rotowania składem. Będziemy wdrażać nowych zawodników i dążyć do tego, by mieć po dwóch wartościowych piłkarzy na każdą pozycję – powiedział Levy.
Przed nami trudne mecze, gramy co trzy dni, a Waldek Sobota, Sebastian Mila i Przemek Kaźmierczak do tej pory rozegrali wszystkie mecze, była możliwość, żeby dać im nieco odpocząć – dodał trener Śląska.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.