W związku z ogromną ulewą, która nawiedziła Częstochowę ok. godz. 17, spotkanie Rakowa ze Śląskiem Wrocław rozpoczęło się z prawie godzinnym opóźnieniem. Wychodząc na boisku, piłkarze Jacka Magiery wiedzieli już, że Jagiellonia Białystok prowadzi z Wartą Poznań 3:0 i ich szanse na mistrzostwo Polski są już iluzoryczne. Zdaniem Rafała Leszczyńskiego, w związku z tą sytuacją, oba zespoły powinny rozpocząć mecz o tej samej porze.
Po 33. kolejkach PKO BP Ekstraklasy, Jagiellonia Białystok i Śląsk Wrocław miały na swoim koncie po 60 punktów. Duma Podlasia legitymowała się jednak korzystniejszym bilansem meczów bezpośrednich (1:2 i 3:1). Kibice liczyli więc na zaciętą rywalizację, ale emocje skończyły się już po 17:30. Padający deszcz w Częstochowie o ponad godzinę opóźnił mecz Śląska z Rakowem. Gdy zabrzmiał pierwszy gwizdek arbitra przy ul. Limanowskiego, losy mistrzostwa Polski były już rozstrzygnięte. Zdaniem bramkarza WKS, Rafała Leszczyńskiego, spotkanie Jagi z Wartą Poznań także powinno zostać przesunięte na późniejszą godzinę.
– Mam mieszane uczucia z tego względu, że mieliśmy nietypową sytuację. Pogoda spłatała nam figla i nie wiem czy to jest uczciwe… – przyznał po meczu, w rozmowie z weszlo.com.
– Uważam, że my i Jagiellonia powinniśmy grać o tej samej porze. Prawda jest taka, że jak wychodziliśmy na boisko, wiedzieliśmy o 3:0 w Białymstoku. Nie ma co gadać, byliśmy trochę rozbicie mentalnie – dodał.
Marek Papszun prowadził Legię Warszawa w trzech meczach, ale żadnego Wojskowi nie potrafili wygrać. Doświadczony szkoleniowiec zastanawia się nad tym stanem rzeczy.
Legia Warszawa nie wygrała już 12 meczu z rzędu, czym pobiła negatywny rekord z 1966 r. Po remisie z GKS Katowice, kibice Wojskowych znów dali pokazać swojemu niezadowoleniu, co nie spodobało się niektórym graczom stołecznego klubu.
13-ego w piątek, ani GKS, ani Legia nie potrafiły w Katowicach przechylić szali na swoją stronę. Bliżsi tego byli jednak gospodarze i to oni mogą bardziej pluć sobie w brodę.
Legia pobiła niechlubny rekord! Seria bez zwycięstwa w lidze trwa
Historia wydarzyła się na naszych oczach. Wojskowi po raz 12. z rzędu nie byli w stanie zainkasować kompletu punktów w Ekstraklasie, bijąc tym samym rekord z 1966 roku.