Legia Warszawa zagra w końcu w tak upragnionej Lidze Mistrzów i od razu zostanie rzucona na głęboką wodę. Los nie była dla mistrza Polski zbyt łaskawy i przydzielił im w fazie grupowej takich rywali jak Real Madryt, Borussia Dortmund i Sporting Lizbona. Na moment obecny nie wydaje się, by którykolwiek z tych zespołów był w zasięgu Wojskowych.
Prezes Legii był zadowolony z wyników losowania (foto: Ł.Skwiot)
Z trudności zadania zdaje sobie sprawę Bogusław Leśnodorski, prezes Legii. Tuż po czwartkowym losowaniu realnie ocenił on szanse swojej drużyny i przyznał, że głównym celem na najbliższe miesiące będzie walka o trzecie miejsce w grupie i gra wiosną w rozgrywkach Ligi Europy.
– Myślę, że komplet kibiców pojawiałbym się na meczach Ligi Mistrzów niezależnie od tego, do której grupy byśmy trafili. Mamy rywali, którzy umieją grać w piłkę. Żaden z tych klubów nie wzbudza we mnie dodatkowych emocji – wolałbym trafić na Barcelonę. Michał Pazdan grał już z Cristiano Ronaldo i da sobie radę. Będziemy walczyli i spróbujemy wyjść z grupy z trzeciego miejsca i trafić do Ligi Europy. W ile punktów celujemy? Nie wiem, zobaczymy jak będzie – powiedział, cytowany przez serwis „Legia.net”.
Leśnodorski dodał również, że jest zadowolony z wylosowania rywali z zachodniej Europy, a więc bardziej atrakcyjnych pod względem marketingowym i kibicowskim. Można śmiało zakładać, że stadion przy Łazienkowskiej zapełni się po brzegi podczas każdego z trzech grupowych spotkań.
– Najbardziej nie chciałem jechać do Moskwy, ani do Kijowa. Cieszę się, że nie trafiliśmy na CSKA ani Dynamo. Real to wielki klub. Trener chciał go wylosować, Arek Malarz też, ale we mnie ta drużyna nie wzbudza większych emocji. Nie ma tam piłkarzy, których lubię oglądać – kontynuował.
Prezes odniósł się również do kwestii ewentualnych wzmocnień, które na ten moment wydają się Legii niezbędne. – Czy kupimy kogoś, kto może zrobić różnicę? Będzie trudno pozyskać gracza, który zrobi różnicę w Madrycie. Mówiąc jednak poważnie – zostało mało czasu, ale zobaczymy jak potoczą się sprawy – zakończył.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.