Po porażce z Hannoverem 96 Orest Lenczyk przyznał, że jego zespół przede wszystkim ma problemy z grą w defensywie. Nic w tym dziwnego. Przecież mistrzowie Polski stracili aż pięć goli w starciu z niemieckim klubem.
– Przebieg meczu był pewną niespodzianką, bo traciliśmy gole utrzymujący się przy piłce, podobnie jak w ostatnim starciu z Helsingborgiem. Można wnioskować zatem, że problem leży w grze defensywnej. Nie możemy jednak zapominać, że graliśmy z drużyną lepszą niż nasi dotychczasowi rywale. Gdy doprowadziliśmy do wyrównania w drugiej połowie, od razu nasunęło się pytanie, czy nie można było tak zagrać od początku – powiedział doświadczony trener.
– W ostatnich 20 minutach, kiedy rywale przeprowadzili zmiany w formacji ofensywnej, było widać, że goście są od nas szybsi. W końcówce nie byliśmy w stanie zabezpieczyć już tych sytuacji po których padły gole. Niemniej uważam, biorąc pod uwagę wszystkie bramki, że dwie obciążają konto bramkarza – dodał jak zwykle szczery Lenczyk.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.