– Mecz z Cracovią miał znaczenie psychofizyczne, ale też miał udowodnić, ze piłkarze Śląska umieją grać – powiedział po spotkaniu z Pasami Orest Lenczyk, szkoleniowiec Śląska Wrocław.
Nestor polski trenerów znajdował się w ostatnich tygodniach na cenzurowanym. Jego drużyna grała słabo, a dodatkowo przed kilkoma dniami światło dzienne ujrzały tzw. „taśmy Lenczyka”, które z całą pewnością nie poprawiły atmosfery w szatni zespołu. Mimo tego, Śląsk rozegrał przeciwko Cracovii dobre zawody i zasłużenie wygrał 3:0.
– Bardzo chcieliśmy dzisiaj wygrać, bo wszystko co się wydarzyło do tej pory było nie tylko źle odbierane, ale też było „zjawiskiem negatywnym”. Pozbieraliśmy się do kupy, a przede wszystkim zawodnicy, którzy dali sobie radę w meczu nerwów – komentował na gorąco Lenczyk.
– Pierwszą połowę zagrali tak, że obawy o losy spotkania ograniczały się to tego, by nie stracić gola. Gratuluje zawodnikom, bardzo gratuluje kibicom, którzy wspierali nas swoim dopingiem. Oczywiście bardzo bym chciał, żeby ten wynik nie był jedynie jaskółką, która czyni wiosnę – kontynuował.
– Nasi najbliżsi przeciwnicy, Lech Poznań i Polonia Warszawa, pomimo iż w tabeli są niżej od nas, to maja zawodników, którzy też potrafią grać w piłkę i to grać dobrze – zakończył opiekun Śląska.
Motor Lublin w samej końcówce potyczki z Cracovią odrobił dwubramkową stratę, wyrównał stan rywalizacji i zapewnił sobie utrzymanie w Ekstraklasie. Obejrzyj gole oraz najciekawsze akcje sobotniego meczu.
Co za comeback Motoru! W samej końcówce wyszarpał punkt w starciu z Cracovią [WIDEO]
Gdy w 82. minucie Gabriel Charpentier zdobył bramkę na 3:1 dla Cracovii, nic nie wskazywało na to, że Motor Lublin będzie w stanie wrócić jeszcze w sobotę do gry. Podopieczni Mateusza Stolarskiego wykazali się jednak nieprawdopodobną wolą walki, zdołali wyrównać stan rywalizacji i zapewnili sobie tym samym utrzymanie w Ekstraklasie.