Legia Warszawa wciąż spisuje się bardzo dobrze w Lidze Europy. Dzisiaj stołeczny zespół rozegrał trzecie spotkanie w fazie grupowej i dopisał do swojego dorobku punktowego kolejne trzy „oczka”.
W bardzo komfortowej sytuacji na Ukrainę wybrali się zawodnicy Legii. Drużyna prowadzona przez Henning Berga w pierwszych dwóch kolejkach odniosła minimalne zwycięstwa. Polski zespół ogrywał Lokeren u siebie oraz Trabzonspor na wyjeździe. Taki bilans zapewniał Legii fotel lidera. Dzisiaj nasz jedyny reprezentant w europejskich pucharach zmierzył się z najsłabszą jak do tej pory drużyną w grupie – Metalistem Charków.
Mecz rozegrany został w Kijowie, gdyż wschód Ukrainy od wielu miesięcy jest ogarnięty wojennymi działaniami. Istniał scenariusz rozegrania spotkania we Lwowie, co dla polskich kibiców byłoby lepszym rozwiązaniem, ale ostatecznie padło na stolicę Ukrainy i stary stadion Dynama.
Od pierwszych minut spotkania Legia Warszawa prezentowała się naprawdę solidnie. Polski zespół sprawiał wrażenie ekipy, która bardzo dobrze zna swoją wartość. Jedyne trafienie w pierwszych 45 minutach miało miejsce w 28. minucie. Wówczas kapitalną akcję przeprowadzili Ondrej Duda z Michałem Kucharczykiem i ten pierwszy wpisał się na listę strzelców dając prowadzenie przyjezdnym.
Kilka minut po wznowieniu gry po przerwie Legia powinna prowadzić już 2:0. Arbiter podyktował rzut karny za faul na Kucharczyku. Do jedenastki podszedł Ivica Vrdoljak, którego uderzenie jednak było na tyle słabe, że bramkarz Metalista spokojnie sobie z nim poradził. Metalist przeprowadził po chwili błyskawiczną kontrę i wpakował piłkę do bramki Legii, ale na szczęście jeden z graczy gospodarzy znajdował się na pozycji spalonej.
To nie był jednak koniec emocji. W 69. minucie arbiter odgwizdał rzut karny z kolei dla Metalista za zagranie ręką Vrdoljaka. Tym razem na wysokości zadania stanął DusanKuciak, którego nie zdołał pokonać Jaja.
Ostatecznie spotkanie rozgrywane w Kijowie zakończyło się minimalnym zwycięstwem Legii. Mistrz Polski znajduje się w bardzo dobrej sytuacji, gdyż po trzech kolejkach ma na swoim koncie komplet punktów.
Liga Europy nie dla Polaka. FC Porto podjęło decyzję
Oskar Pietuszewski zaliczył znakomite wejście do FC Porto. Nie wystarczyło to jednak, aby 17-letni skrzydłowy został zgłoszony do wiosennej części rywalizacji w Lidze Europy.