Kibice Legii Warszawa podczas meczu Ligi Europy z Hapoelem Tel Awiw wywiesili transparent „Jihad Legia”. Prokuratura uznała, że taki napis obraża, jednak nie jest przestępstwem i odmówiła wszczęcia postępowania.
Prokuratura badała sprawę na podstawie artykułu 256 Kodeksu karnego, mówiącego o propagowaniu faszyzmu lub totalitaryzmu. Analizowała zarówno stanowisko klubu, który wyraził żal z powodu incydentu i zapewnił, że kibice nie mieli zgody na wywieszanie takiego transparentu – jak również stanowisko stowarzyszenia kibiców, zgodnie z którym hasło miało oznaczać jedynie ich przywiązanie do Legii.
W tej sprawie wypowiedział się również biegły zajmujący się kwestiami islamu. Stwierdził on, że sposób, w jaki kibice wykonali napis i wykorzystali go, świadczy o nieznajomości symboliki tego słowa. Dodał, że choć wykorzystanie słowa dżihad podczas meczu z klubem izraelskim jest zachowaniem oburzającym, ale należy je traktować w kategorii próby zaistnienia w mediach, a nie chęci propagowania faszyzmu.
Ostatecznie prokuratura uznała, że czyn „nie wyczerpuje znamion przestępstwa”, dlatego nie ma podstaw do wszczęcia dochodzenia w tej sprawie.
Wiadomo już, że 17. listopada sprawą zajmą się działacze UEFA. Przepisy tej organizacji wyraźnie zabraniają podczas meczów działań obraźliwych, prowokacyjnych i o charakterze politycznym. Legii grozi więc grzywna, a nawet kara rozgrywania meczów bez udziału kibiców.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.