LE: Legia o wielką kasę, Śląsk o zachowanie twarzy
Przed polskimi zespołami ostatnie przeszkody na drodze ku Europie. Jeśli uda się je przeskoczyć, klubowi księgowi przyjmą z UEFA gigantyczne jak na polskie warunki przelewy, a kibice swoich westchnień przez całą zimę nie będą musieli kierować w stronę klubów zagranicznych. Czy Legię i Śląsk stać na awans?
Dotychczasowe publikacje w prasie – niezależnie czy polskiej, czy niemieckiej albo norweskiej – wskazują dwa podobne scenariusze: spacerek Hannoveru w dwumeczu ze Śląskiem i batalia na ciężkie działa pomiędzy Legią a Rosenborgiem.
I rzeczywiście, ciężko przypuszczać, żeby targany najróżniejszymi problemami Śląsk zdołał sprawić gigantyczną niespodziankę i wyeliminować faworyzowany Hannover 96. Wydaje się więc, że dla zespołu z Wrocławia będzie to nie tyle mecz o awans i zarobkowy zawrót głowy, a raczej o zachowanie twarzy i zmazanie plamy z początku sezonu. Mistrzowie Polski od lipca prezentują futbol toporny i nieskuteczny, co nie wystarcza nawet na średniaków z polskiej ligi. 1:2 w Łodzi to wynik bolesny, ale jeśli podopieczni Lenczyka nie zmienią stylu i nie zaczną gryźć trawy, mecz z Hannoverem może skończyć się o wiele tragiczniej.
Niemcy we Wrocławiu zjawili się w środowe południe, od razu udali się do hotelu, a następnie na przedmeczowy trening. Pełna profeska, nawet w wypowiedziach: – To Śląsk jest faworytem – mówił Sobiech. – Nie mamy prawa nikogo lekceważyć – dodawał Mirko Slomka, opiekun Hannoveru. Ciężko przypuszczać, żeby polski napastnik dostał szansę gry na stadionie we Wrocławiu. W Hannoverze grają lepsi i skuteczniejsi zawodnicy, więc były chorzowianin musi sobie raczej wić legowisko na ławce rezerwowych.
Zdecydowanie większe szanse na ewentualny awans ma Legia, która z meczu na mecz prezentuje coraz lepszy futbol, o czym dobitnie przekonali się piłkarze kieleckiej Korony. Jeśli zespołowi z Łazienkowskiej uda się przeskoczyć Rosenborg, już za sam awans do fazy grupowej do Warszawy przelana zostanie sumka zmykająca się w milionie trzystu tysiącach euro. Sporo, ale to i tak nie wszystko. 200 tysięcy euro czekać będzie za każdą wygraną w grupie, 100 tysięcy za remis. Dodatkowo 400 tysięcy euro otrzyma zespół, który zajmie pierwsze miejsce w grupie, 200 tysięcy euro otrzyma ekipa z drugiego miejsca. Jest się o co bić.
Jan Urban, który o finansach na konferencji prasowej również wspomniał, do dyspozycji ma już wszystkich zawodników. Podczas środowych zajęć trenowali – oprócz dotychczas zdrowej części zespołu – także Rafał Wolski, Michał Żyro, Michał Żewłakow, Miroslav Radović oraz Dickson Choto. Wobec tego jednak, że ciężko stwierdzić w jakiej dyspozycji znajdują się poszczególni piłkarze, ciężko również wskazać skład Legii. Bardzo możliwe, że będzie wyglądał następująco:
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.