W dużym kryzysie pogrążony był ostatnio Tottenham Hotspur. Dla Kogutów każdy mecz w najbliższym czasie jest bardzo ważny, aby chociaż częściowo odbudować morale w zespole. Dzisiaj jednak angielski zespół poniósł kolejną porażkę.
W ostatniej kolejce Premier League Tottenham Hotspur został kompletnie upokorzony przez lokalnego rywala. Koguty przegrały aż 0:4 z Chelsea i w następnej kolejce zmierzą się z Arsenalem. W międzyczasie Tottenham Hotspur podejmował dzisiaj Benfikę Lizbona w 1/8 finału Ligi Europy.
Po pierwszej części gry wśród kibiców zgromadzonych na White Hart Lane nie panowały najlepsze nastroje. Goście schodzili do szatni z minimalnym prowadzeniem po akcji z 29. minuty. Wówczas po szybkim ataku w sytuacji sam na sam znalazł się Rodrigo, który kapitalnie wykończył tę akcję.
W 58. minucie Benfica prowadziła już 2:0. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Luisao zdobył bramkę uderzeniem głową i wydawało się, że jest już po meczu. Jednak kilka minut później kapitalnie z rzutu wolnego uderzył Christian Eriksen strzelając gola kontaktowego. Benfica nie załamała się utratą tego gola i w 84. minucie Luisao ustalił wynik spotkania na 3:1 dla gości.
Tottenham Hotspur nie był już w stanie się podnieść po takim ciosie. Przed rewanżem na własnym terenie Benfica jest dużym faworytem do awansu do ćwierćfinału.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.