Spotkanie toczyło się w bardzo niskiej temperaturze, jednak nie przeszkodziło to przybyszom z Hiszpanii w wyjściu na prowadzenie. W 36. minucie pierwszego gola w tym meczu strzelił Iker Muniain. Do końca pierwszej połowy rezultat nie uległ już zmianie.
W drugiej części meczu gospodarze wzięli się do roboty i w 61. minucie doprowadzili do wyrównania. Jon Aurtenetxe sfaulował we własnym polu karnym Felipe Caicedo i arbiter nie wahał się zbyt długo ze wskazaniem na „wapno”. Rzut karny wykorzystał Glushakov i było 1:1.
To jednak nie był koniec emocji w Moskwie. Dziesięć minut później na 2:1 dla Lokomotiwu trafił sam Caicedo. Napastnik rodem z Ekwadoru wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie od Renata Janbajewa i pewnym strzałem pokonał bramkarza rywali.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.