W czwartek poznaliśmy zwycięzców 1/16 finału Ligi Europy. W kolejnej rundzie dojdzie do kilku niezwykle interesujących konfrontacji.
Największy faworyt rozgrywek, Juventus Turyn, zmierzy się z inną włoską drużyną – Fiorentiną, która również ma chrapkę na to trofeum. Kolejny z włoskich potentatów – Napoli – zagra z FC Porto, które wyrwało awans w ostatnich minutach spotkania we Frankfurcie.
Kolejną bardzo medialną parą jest Benfica Lizobna i Tottenham Hotspur. W poprzedniej rundzie angielski zespół miał sporo problemów z Dnipro Dniepropietrowsk, ale dzięki dobrej dyspozycji strzeleckiej Emmanuela Adebayora, zdołał odrobić straty i zameldował się w 1/8 finału.
W tej fazie rozgrywek dojdzie również do derbów Sewilli, bowiem los skojarzył Real Betis i Sevillę. W barwach tej pierwszej drużyny w spotkaniach z Rubinem Kazań nieźle zaprezentował się Damien Perquis.
Najciekawszym dwumeczem może być natomiast starcie FC Basel z Red Bullem Salzburg. Szwajcarski klub w ubiegłorocznej Lidze Europy dotarł aż do finału, a ekipa z Austrii ostatnimi czasy znajduje się w morderczej formie. Dowód? Wygrana w dwumeczu z Ajaksem Amsterdam w rozmiarze 6:1.
Największa rewelacja rozgrywek, która wyeliminowała Lazio, czyli Łudogorec Razgrad zmierzy się z Valencią. Czyżby Bułgarzy sprawili kolejną niespodziankę? Pierwsze mecze rozegrane zostaną 13 marca, a rewanże tydzień później. Pary 1/8 finału LE:
AZ Alkmaar – Anży Machaczkała Łudogorec Razgrad – Valencia FC Porto – Napoli SSC Olympique Lyon – Viktoria Pilzno Sevilla – Real Betis Tottenham Hotspur – Benfica Lizbona FC Basel – Red Bull Salzburg Juventus Turyn – ACF Fiorentina
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.