Holenderski zespół w dwumeczu okazał się lepszy od Anży Machaczkała. W rewanżowym spotkaniu było 0:0, ale w pierwszym meczu AZ wygrał 1:0, dzięki czemu awansował do ćwierćfinału Ligi Europy.
W całym dwumeczu kluczowa okazała się 29. minuta pierwszej konfrontacji. Piłkę w polu karnym ręką dotknął Ali Gadżybiekow i sędzia podyktował rzut karny. Jedenastkę wykorzystał Aron Johannsson i jak się okazało była to jedyna bramka w 180 minutach rywalizacji.
W drugim spotkaniu goście nie potrafili odrobić tej straty. W samej końcówce drugą żółtą kartką ukarany został Karrlen Mykyrtczian i Anży ostatnie sekundy grała w dziesięciu.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.