Liga
hiszpańska nie zwalnia tempa po restarcie rozgrywek. W
poniedziałkowy wieczór rozpoczęła się 29. kolejka Primera
Division. Na inaugurację tej serii gier Sevilla tylko
zremisowała
z
Levante
na wyjeździe.
Sevilla prowadzona przez Julena Lopeteguiego zgubiła punkty w starciu z Levante (Jegor Reznikow/Reuters)
Sevilla
udanie wróciła do gry po przymusowej przerwie, pokonując cztery
dni temu Betis w derbowym starciu (2:0). Zespół dowodzony przez
trenera Julena Lopeteguiego był bliski kolejnego zwycięstwa, jednak
wypuścił z rąk wygraną w spotkaniu z Levante.
Podczas
poniedziałkowego meczu gole padały wyłącznie po przerwie. Drugą
połowę znakomicie rozpoczęli goście: w
46. minucie zmagań Munir El Haddadi świetnie podał w polu karnym
do Luuka de Jonga, a holenderski napastnik wpisał się na listę
strzelców.
Po
udanym początku Sevilla oddała inicjatywę Levante. Skończyło się
to dla niej źle – bramką straconą w końcówce spotkania. Trzy
minuty przed upływem regulaminowego czasu gry rezerwowy Jorge
Miramon wykonał mocne podanie ze skrzydła w pole karne. Błąd
popełnił czeski bramkarz Tomas Vaclik. Po jego niepewnej
interwencji piłka odbiła się od Diego Carlosa i wpadła do siatki.
W ten pechowy sposób brazylijski stoper zaliczył trafienie
samobójcze.
Pomimo
straty punktów, Sevilli nie grozi wypadnięcie poza strefę Ligi
Mistrzów. Drużyna prowadzona przez trenera Lopeteguiego zaliczyła
szósty z rzędu mecz bez porażki w Primera Division.