– Nie ma co ukrywać, przespaliśmy pierwszą połowę. Po raz kolejny dostaliśmy do przerwy trzy bramki i ciężko było z tego się podnieść. Chcieliśmy strzelić bramkę kontaktową, co pozwoliło zespołowi Widzewa grać z kontry i mogło się to dużo gorzej dla nas skończyć. Mieliśmy pewne założenia przed meczem, ale różnie wychodziło z ich realizacją – powiedział po przegranej z łódzkim zespołem, pomocnik Jagiellonii – Tomasz Kupisz.
– Nie jest dobrze, ale nie można nikogo obarczać za porażkę, bo również źle się z tym czuję, z pewnością podobnie jak cały zespół. Osobiście mogłem kilka razy lepiej dograć piłkę do kolegów, ale zawsze brakowało centymetrów. W następnym meczu taka sytuacja nie może mieć miejsca, trzeba zagrać „na zero” w tyłach. Musimy wspólnie się pozbierać, by pojechać na Polonię i osiągnąć tam jak najlepszy wynik.
Karol Czubak: Jestem lepszym piłkarzem niż przed przenosinami do Lublina [WYWIAD]
Dopiero w wieku 25 lat zadebiutował w Ekstraklasie, choć wcześniej regularnie strzelał na jej zapleczu. Po nieudanym epizodzie w Belgii zdecydował się na przenosiny do Motoru Lublin, w barwach którego walczy o koronę króla strzelców i utrzymanie na najwyższym poziomie.