Podczas sobotniego meczu niemieckiej Bundesligi pomiędzy Borussią Dortmund a Bayernem Monachium doszło do spięcia na linii Kuba Błaszczykowski – Rafinha. Chwilę wcześniej Polak i Brazylijczyk dostali po żółtej kartce, tyle tylko, że dla zawodnika Bayernu był to drugi żółty kartonik.
O co chodziło w całym starciu z Rafinhą? – Nie wiem, ja przecież nic nie zrobiłem. Tak samo nie wiem, za co dostałem od sędziego żółtą kartkę, bo moim zdaniem nie faulowałem rywala. Po meczu udzielałem wywiadów dla niemieckiej telewizji i też nikt nie wiedział, za co zostałem ukarany. Chyba tylko arbiter mógłby powiedzieć, co takiego zrobiłem, że dał mi żółtą kartkę – mówi na łamach PS Błaszczykowski, który na tle Bayernu wypadł naprawdę bardzo dobrze.
Schodząc do szatni, Rafinha wymachiwał przed twarzą Polaka palcem, chciał go wyraźnie sprowokować. – Zawsze trudno jest utrzymać w takich sytuacjach nerwy na wodzy. Człowiek ma ochotę coś zrobić, oddać rywalowi, ale zdaje sobie też sprawę, że w ten sposób może osłabić drużynę. Dlatego trzeba się starać zachować spokój. Nawet jeśli we mnie się gotowało, to jednak tego po sobie nie pokazałem – tłumaczy Błaszczykowski.
Belgijski pomocnik zasili Bayern? Niebawem początek negocjacji
Mistrzowie Niemiec rozpoczynają działania przed zbliżającym się letnim okienkiem transferowym. Jednym z celów Bawarczyków na to lato ma być piłkarz Atalanty – Charles De Ketelaere.