W piątek informowaliśmy, że Śląsk Wrocław znajduje się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Klub na gwałt potrzebuje pieniędzy, jednak nie wszystkim zależy na tym, by te trafiły do kasy wicemistrzów Polski.
Miasto Wrocław, które jest jednym z dwóch udziałowców klubu (49 proc.) było i nadal jest gotowe do przelania na konto Śląska 12 milionów złotych. Tego samego wymaga się od większościowego udziałowca, czyli spółki Bithell Holdings Ltd należącej do Zygmunta Solorza, jednak jeden z najbogatszych Polaków nie spieszy się wyłożeniem kolejnych milionów złotych na działalność klubu.
– Żeby wydawać pieniądze, trzeba widzieć przyszłość tego klubu. Wydawanie to nie jest problem. Problemem jest, jak zarobić. To musi być interes. Gdy prowadzę jakąś działalność, ona musi na siebie zarabiać – stwierdził Solorz.
Sytuacja Śląska jest jednak poważna i każdy dzień zwłoki może mieć dla klubu brzemienne skutki. Przekonywał o tym Paweł Czuma, rzecznik prezydenta Rafała Dutkiewicza. – Nasi prawnicy analizują, jakie są możliwości przelania tych 12 milionów w innej postaci. W grę może wchodzi na przykład udzielenie pożyczki z miejskiej kasy. Trzeba działać szybko, bo klub potrzebuje pieniędzy natychmiast – wyznał.
– Działania większościowego udziałowca szkodzą klubowi. Poprosiliśmy pana Birkę, który reprezentuje Zygmunta Solorza, żeby niezwłocznie, najlepiej na początku przyszłego tygodnia, przedstawił swoje stanowisko odnośnie dalszego finansowania klubu. Jeśli otrzymamy odpowiedź, że nie interesuje ich dalszy udział w Śląsku, będziemy szukali innego inwestora – wtórował mu Włodzimierz Patalas, wiceprzewodniczący rady nadzorczej klubu.
Cudowny gol w hicie Ekstraklasy! Idealne uderzenie z dystansu [WIDEO]
GKS Katowice zremisował 2:2 z Jagiellonią Białystok w kluczowym starciu dla czołówki tabeli Ekstraklasy. Wynik meczu pięknym uderzeniem z dystansu ustalił Borja Galan.
Kroczek skomentował zachowanie swojej gwiazdy. „Nikt nie jest ponad klub”
Raków Częstochowa pokonał Piasta Gliwice 3:1 i zapewnił sobie awans do europejskich pucharów. W zespole spod Jasnej Gółry jest jednak gorąco, po zachowaniu Jonatana Brauta Brunesa.