Chociaż wybory samorządowe dopiero przed nami, to już dzisiaj dowiemy się, kto przejmie władzę w Mieście Włókniarzy. Wszystko za sprawą piłkarskich derbów. Widzew zmierzy się na własnym stadionie z ŁKS-em.
Na ten moment wszyscy w Łodzi czekali ponad 11 lat. Ostatnie derby miasta włókniarzy na poziomie Ekstraklasy odbyły się bowiem 12 kwietnia 2012 roku. Wówczas na starym stadionie przy al. Unii padł remis 1:1. Dzisiaj taki wynik nikogo nie usatysfakcjonuje.
I nie chodzi tylko o prestiż i rangę spotkania. Obydwa łódzkie zespoły nie najlepiej rozpoczęły nowy sezon i potrzebują wysoko zapunktować. Po trzech kolejkach Widzew i ŁKS mają na swoim koncie po zwycięstwie i dwóch porażkach.
Trudno wskazać wyraźnego faworyta. Z jednej strony w tym roku kalendarzowym, nie licząc spadkowiczów i beniaminków, nie ma gorzej punktującego zespołu w Ekstraklasie niż widzewiacy. Z drugiej strony ełkaesiacy po awansie z pierwszego miejsca w I lidze wydają się być jeszcze nie w pełni przygotowani do rywalizacji na najwyższym szczeblu rozgrywkowym.
– „Wierzę, że będziemy zespołem dojrzalszym, jeśli chodzi o poziom Ekstraklasy. Mamy jeden sezon za sobą. ŁKS jako beniaminek wchodzi na euforii, na tym bazują. Liczę na większe doświadczenie, że będziemy ich przewyższać w pewnych elementach” – mówił Janusz Niedźwiedź.
Dzisiejsze derby mają dla szkoleniowca Widzewa potrójną stawkę. Nie jest bowiem tajemnicą, że posada trenera Niedźwiedzia wisi na włosku po serii niezadowalających wyników ciągnącej się jeszcze z rundy wiosennej poprzedniego sezonu. Porażka z odwiecznym rywalem zza miedzy, pieczętująca falstart w nowej kampanii, może skończyć się jego dymisją ze stanowiska.
– „Myślę, że derby Łodzi są jednymi z najciekawszych w Polsce. Chciałoby się obejrzeć dobre widowisko z bramkami” – skwitował opiekun ŁKS-u Kazimierz Moskal.
Napastnik z Betclic 1. Ligi trafi do Legii? Nowe informacje
W ostatnich dniach mówiło się, że Legia Warszawa może pozyskać napastnika z zaplecza Ekstraklasy. Okazuje się, że szanse na transfer znacznie się zmniejszyły.