Król strzelców antybohaterem wielkiego finału [KOMENTARZ PO FINALE PNA]
Futbol napisał kolejną nieprawdopodobną historię. Okazało się, że można zostać królem strzelców mistrzostw i jednocześnie największym ich przegranym. Gdyby w ostatniej akcji meczu Brahim Diaz wykorzystał karnego, Maroko zdobyłoby Puchar Narodów Afryki, na który czekało od pół wieku. Ale nie wykorzystał…
Takich rzeczy w futbolu na co dzień nie ogląda się nawet w A klasie, a co dopiero w finale dużego, mistrzowskiego turnieju jakim jest Puchar Narodów Afryki. Wątpliwy rzut karny dla Maroka w doliczonym czasie gry podyktowany po interwencji VAR, protesty Senegalczyków, łącznie ze schodzeniem z boiska, wreszcie egzekucja zakończona kompromitacją kata. Brahim Diaz – król strzelców imprezy, który najpierw o karnego, po rzekomym faulu na sobie, mocno się wykłócał – przesadził z pewnością siebie. Chciał skończyć sprawę w stylu Antonina Pananeki, a posłał lekkiego lobika wprost do koszyczka Edouarda Mendy’ego.
To co zrobił musiało zaważyć na przebiegu bardzo dotąd wyrównanego finału. Podłamało gospodarzy, którzy już byli w ogródku i witali się z gąską, a napędziło wiatr w żagle zmartwychwstałych Senegalczyków. Ci wykorzystali to zaraz na początku dogrywki. Pape Gueye huknął nie do obrony nawet dla znakomitego Bono, Diaza po chwili Walid Regragui zdjął z boiska, a do ponad 65 tysięcy widzów na trybunach Stadionu Księcia Moulaya Abdellaha dotarło, że to po co przyszli i na co ich kraj czekał aż 50 lat może się nie ziścić. Przed oczami stanęła historia z roku 1950 gdy Urugwajczycy zabrali sprzed nosa mistrzostwo świata Brazylii na wypełnionej po brzegi Maracanie.
Gospodarze walczyli do końca, nie można odmówić im serca, ale senegalski mur był dla nich nie do sforsowania. Podopieczni Pape Thiawa szli w tym turnieju po swój drugi tytuł cichutko, bez fajerwerków, krok po kroku, wygrywając skromnie mecz po meczu. W ten sposób doszli do celu, choć kto wie co by się stało gdyby ich lider Sadio Mane nie przekonał kolegów do powrotu z szatni i próby obrony karnego Diaza. A nad Rabatem, gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni, rzęsistymi łzami płakało już nawet niebo.
Oto następca Neuera. Nagelsmann wskazał pierwszego bramkarza Niemców na MŚ
Po tym, jak Manuel Neuer zdecydował się zakończyć reprezentacyjną karierę, rozpoczął się casting na golkipera numer jeden w kadrze naszych zachodnich sąsiadów. Wiadomo już, na kogo padł wybór.