Już we wtorek na stadionie w Bydgoszczy w meczu finałowym Pucharu Polski Lech Poznań zmierzy się z Legią Warszawa. Dla obu zespołów, które zawodzą w obecnym sezonie Ekstraklasy to spotkanie o szczególnym znaczeniu. – Wiadomo jak wygląda nasza sytuacja w tabeli, więc Puchar Polski to dla nas najkrótsza droga do europejskich pucharów – przyznał bramkarz „Kolejorza”, Krzysztof Kotorowski.
– Mam jeszcze głowę zaprzątniętą ostatnim meczem z Zagłębiem Lubin, bo trudno o nim zapomnieć, ale teraz już faktycznie trzeba skoncentrować się na Legii – dodał golkiper mistrzów Polski. – To mój trzeci finał i zrobimy wszystko, by dla Lecha był on szczęśliwy. Wiadomo jak wygląda sytuacja w tabeli, więc Puchar Polski to dla nas najkrótsza obecnie droga.
34-latek był zawodnikiem „Kolejorza”, gdy ten dwa lata temu po raz ostatni triumfował w tych rozgrywkach, ale pamięta on także zwycięstwo swojej drużyny z 2004 roku. – To był dwumecz. Pierwszy w Poznaniu wygraliśmy 2:0, w Warszawie przegraliśmy, ale ostatecznie byliśmy górą i to było najważniejsze. Tu jest zupełnie inaczej. Boisko będzie równe dla wszystkich – podkreślił Kotorowski.
– Legia nie za bardzo nas interesuje – zaznaczył gracz Lecha. – My musimy się skupić na sobie. W lidze nam punkty uciekają i to nas bardzo boli, puchar musimy więc zdobyć. Nie ma co ukrywać, że są to dwa zespoły z wielkimi aspiracjami, które nie potwierdzają tego w spotkaniach ligowych. Ten mecz i dla nas, i dla nich będzie więc kluczowy. Jedziemy do Bydgoszczy skoncentrowani i z wiarą we własne możliwości.
Gdy w 36. minucie czerwoną kartkę zobaczył Jeremy Blasco, wydawało się, że Lechia Gdańsk po raz pierwszy w Ekstraklasie zwycięży w Radomiu. Gra w osłabieniu przez prawie godzinę nie załamała jednak Radomiaka.
Gorąco na ławce Lechii! Starcie trenera z dyrektorem technicznym
W czasie meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy, między Radomiakiem Radom, a Lechią Gdańsk doszło do nietypowej sytuacji. Przy ławce rezerwowych słownie starli się trener z dyrektorem technicznym.